MŚ 2010. Maradona. Krytycy muszą uderzyć się w pierś

- Wielu dziennikarzy powinno przeprosić naszych piłkarzy. Nie zmuszę ich do tego, ale byłoby to uczciwe zachowanie, które zjednoczyłoby nas w drodze do wspólnego celu - powiedział Maradona. Tak ekscentryczny trener zareagował na krytykę jakiej przed mistrzostwami dopuszczali się argentyńscy dziennikarze.
Po trzech zwycięstwach w turnieju Maradona doszedł widocznie do wniosku, że nadszedł odpowiedni moment, aby wrócić do tego co działo się przed rozpoczęciem mundialu. Argentyńscy żurnaliści sceptycznie odnosili się do szans swojej drużyny na wywalczenie mistrzostwa. Nie podważając umiejętności i osiągnięć boskiego Diego na boisku, nie byli przekonani co do jego zdolności kierowania zespołem. Zarzucali mu złą selekcję piłkarzy oraz to, że jego wybuchowy charakter i chęć zwrócenia na siebie uwagi może doprowadzić ich drużynę narodową do zguby.

Nastroje diametralnie zmieniły się po świetnych występach w fazie grupowej.

Maradona uważa, że teraz ci sami krytycy powinni posypać głowę popiołem. - Wielu dziennikarzy powinno przeprosić naszych piłkarzy. Nie zmuszę ich do tego, ale byłoby to uczciwe zachowanie, które zjednoczyłoby nas w dążeniu do wspólnego celu. Nie jest łatwo przejść drogę od bycia nikim do zostania mistrzem świata. Przed rozpoczęciem turnieju musieliśmy jakoś przełknąć słowa krytyki. Słyszeliśmy, że jesteśmy najgorszą reprezentacją w historii Argentyny. Nagle jesteśmy idealnym zespołem. Ale to nieprawda. Musimy dalej walczyć - powiedział Maradona.

Już w niedzielę Argentynę czeka starcie w 1/8 finału z Meksykiem. Zwycięzca tego spotkania spotka się w ćwierćfinale z Niemcami lub z Anglią.

Meksykanie boją się Leo Messiego