MŚ 2010. Po wyeliminowaniu Włochów "Słowacja przeżyła orgazm"

- Widziałem łzy w oczach Fabio Quagiarelli. I bardzo go żałuję. Zagrał świetnie, strzelił pięknego gola, ale to było za mało. Dla Włoch ten wynik to rozczarowanie. My przeżyliśmy wyjątkową noc - powiedział po zwycięstwie 3:2 nad Włochami pomocnik Napoli Marek Hamsik. Bo to Słowacja kosztem mistrzów świata zagra w 1/8 finału MŚ.
Przez kilka dni mundialową sensacją było skłócenie ze sobą, a następnie odpadnięcie Francuzów - finalistów poprzedniego mundialu. Włosi jednak ich przebili. Czterokrotni mistrzowie świata, obrońcy tytułu, wracają do domu po porażce z debiutującą na mundialu drużyną uznawaną za jedną z najsłabszych na turnieju, jeśli nie po prostu za najsłabszą.

Słowackie media oszalały ze szczęścia po zwycięstwie. Dziennik "SME" napisał o "cudzie, który zdarzył się w Afryce".

W większej ekstazie byli dziennikarze tabloidu "Plus", który napisał, że "Słowacja przeżyła orgazm".

"Nieszczęście, bezradność, a na końcu wielkie widowisko" - piszą portale internetowe, podsumowując trzy dotychczasowe mecze w RPA. W debiucie z Nową Zelandią Słowacja straciła gola w 90. minucie i zremisowała 1:1. W drugim meczu była wyraźnie słabsza od Paragwaju, z którym przegrała 0:2.

W relacji z czwartkowego meczu najczęściej padają słowa "sensacja" i "szok". "Arrivederci Włosi! Wyrzuciliśmy mistrzów świata z mundialu" napisał serwis internetowy gazety "Novy Cas". "Błyskawica nad Tatrami. Słowaccy piłkarze wyrzucili z mistrzostw Włochów. Piłkarze zszokowali świat" - napisał słowacki "Sport".

Sukces piłkarzy zepchnął na dalszy plan główny temat mediów, czyli próby tworzenia rządu po wyborach sprzed dwóch tygodni. Reprezentacja w czwartek królowała we wszystkich telewizjach. Nikt nie pisze też o konflikcie z mediami trenera Vladimira Weissa, który po porażce z Paragwajem zwymyślał jednego z dziennikarzy.

Zupełnie inne nastroje panują we Włoszech. - To wstyd, koniec epoki - mówił po meczu Andrea Pirlo. - Nigdy wcześniej włoska reprezentacja nie zapisała gorszych stronic w historii narodowego futbolu - powtarzają dziennikarze. Agencja prasowa ANSA zapowiedziała, że Włosi wrócą do kraju "samolotem wstydu".

"Corierre dello Sport" cytuje piłkarzy, którzy po meczu siedzieli w szatni w milczeniu. - To, co sobie powiedzieliśmy, pozostanie między nami - mówił po meczu Daniele De Rossi. - To trudne, naprawdę trudne - mówił po meczu zapłakany Fabio Quagliarella. - Teraz jedziemy na wakacje, ale jak odpoczywać po czymś takim... - dodał. - Między przyjaciółmi nie mówi się wiele w takiej sytuacji. Po prostu siedzieliśmy i patrzyliśmy sobie w oczy - dodał Gennaro Gattuso.

Włosi odpadli w rundzie grupowej po raz pierwszy od 1974 r., gdy do domu wysłali ich Polacy. Media rozpoczęły rozliczanie winnych i kozłem ofiarnym zapewne zostanie trener Marcello Lippi. Co prawda już wcześniej było wiadomo, że po mundialu zastąpi go Cesare Prandelli, były trener Fiorentiny, ale na Lippim media nie zostawiają suchej nitki. "Południowoafrykańskie bankructwo Lippiego. To czarny dzień naszego futbolu" - pisze "La Stampa". Prezes federacji musiał tłumaczyć, że nie żałuje zatrudnienia trenera drużyny, która cztery lata temu sięgnęła po mistrzostwo, a wcześniej zdobywał m.in. pięciokrotnie mistrzostwo Włoch i wygrywał Ligę Mistrzów.

Fabio Cannavaro, który tą porażką żegna się z kadrą, cytowany przez "La Republiccę" wzywa do odnowy włoskiego futbolu. Włosi byli jedną z najstarszych drużyn na mundialu. - Nikt nie spodziewał się tego, ale na boisku przestraszyliśmy się Słowaków - mówił obrońca. - Ale to konsekwencja złego stanu włoskiego futbolu. Musimy zainwestować w młodzież, bo znów będziemy czekać na mistrzostwo świata 26 lat.