RPA 2010. Euforia japońskich fanów, tłumy na ulicach o świcie

- Nie będę spał tej nocy. Wezmę prysznic i od razu pójdę do pracy. To jest tego warte - mówił po awansie Japonii do 1/8 finału 33-letni bankier Tsuyoshi Hamada. Nie był wyjątkiem. Tłumy kibiców świętowały na ulicach zwycięstwo 3:1 z Danią, choć mecz zakończył się o 5.30 czasu lokalnego.
Japonia na mundialu na Sport.pl »

Mimo wczesnej pory na znanym skrzyżowaniu pieszych arterii w dzielnicy Shibuya w Tokio zebrał się tłum ubranych na niebiesko fanów śpiewających przy dźwiękach bębenków. - Wciąż jestem w szoku, nie mogę w to uwierzyć - mówił 21-letni sprzedawca Yuka Higashi. - Honda jest niesamowity - dodał, przekrzykując tłum. Pomocnik Keisuke Honda przyczynił się do pokonania Danii, otwierając wynik spotkania.

Fani krzyczeli, i oblewali się wodą z butelek. Na ulicy zapanowało istne szaleństwo. Karni zazwyczaj Japończycy nie reagowali nawet na wezwania policji do uspokojenia się. W Osace, ponad 50 fanów wskoczyło do nienajczystszej rzeki Dotonbori, powtarzając rytuał z 2002 roku, kiedy kibice podobnie świętowali wygrane Japończyków.

Entuzjastycznie na triumf zareagowały też gazety, pisząc o tworzeniu historii przez Błękitnych Samurajów, jak nazywani są tu reprezentanci. Japonia po raz drugi w historii awansowała do grona 16 najlepszych drużyn mundialu.

Sukcesów podopiecznym trenera Okady pogratulował premier kraju Naoto Kan - Chcę pogratulować zespołowi znakomitych osiągnięć. Dajecie całemu krajowi energię i powody do dumy.

Trwa mundial! Śledź newsy o MŚ 2010 na Facebooku »