RPA 2010. Brazylia chce wygrać, Portugalia zagrać ładnie

W hicie pierwszej fazy mundialu Portugalia, marząca, by zachwycać jak Brazylia, zagra z Brazylią, która nie gra jak Brazylia. Zwycięzca wygra grupę
Pewnej awansu drużynie Dungi do pierwszego miejsca wystarczy też remis. Portugalia straci szanse na awans do 1/8 finału, tylko jeśli przegra wysoko, a Wybrzeże Kości Słoniowej rozbije Koreę Północną.

- Nie ma mowy o remisie, chcemy wygrać, żeby podbudować morale - mówi Kaka, który pauzuje dziś za czerwoną kartkę. Prawdopodobnie zabraknie także kontuzjowanego Elano, w pierwszej jedenastce zaczną Julio Baptista i Dani Alves.

Portugalczycy zagrają prawdopodobnie w takim samym składzie jak z Koreą. Po zwycięstwie 7:0 piłkarze i trener zachwycali się stylem gry i pięknymi golami, marzą, by wielki występ powtórzyć. - Obie drużyny mają wszystko, by było to wielkie widowisko. Może dzięki nam kibice przestaną się koncentrować na wuwuzelach i krytykowanej mundialowej piłce - mówi trener Portugalii Carlos Queiroz.

Gdyby jego słowa dotarły do Dungi, ten głośno by zaprotestował. Jego drużyna nie przyjechała do RPA zachwycać, tylko zdobyć mistrzostwo świata. W każdym innym kraju taką deklarację by zrozumiano. Ale Brazylii daleko do normalności, nawet jak na futbolowe standardy.

Piłkarscy eksperci zwykli mawiać, że nie ma trudniejszego zajęcia od prowadzenia reprezentacji. W Anglii selekcjoner na kłódkę zamyka nawet kabinę prysznicową, bo za muszlą klozetową czai się zgraja paparazzich walczących o jak najlepsze ujęcie selekcjonerskiego przyrodzenia. W Holandii trener boi się na śniadaniu poprosić o sól, bo jego pytanie może wywołać konflikt, którego nie da się już załagodzić. Jeśli wybierze gracza PSV, obrażą się ci z Ajaksu, postawi na czarnego, będzie miał przeciwko sobie białych. W krajach afrykańskich trenerzy zmagają się z armią doradców przysyłanych przez prezydenta, koalicję rządzącą i opozycję, o fachowcach z federacji nie wspominając.

Trudno jednak ich kłopociki porównywać do problemów, które musi rozwiązywać selekcjoner reprezentacji Brazylii.

On w sytuacji bez wyjścia znajduje się tuż po podpisaniu kontraktu. W jego wypadku nie istnieją decyzje dobre, które wsparliby wszyscy zainteresowani najważniejszą brazylijską drużyną. Zadowolenie wszystkich nie jest możliwe, bo prośby wzajemnie się wykluczają.

Tym razem jednak reprezentację Brazylii prowadzi dziwoląg, który ustępstwa ograniczył do minimum, a wszystko podporządkował mistrzostwu świata.

Dunga zgodził się na przerobienie reprezentacji w objazdową grupę zadowalającą każdego, kto dobrze zapłaci. Przez ostatnie lata jego zespół sparował ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Omanem i Haiti, formę przed mundialem sprawdzał z Tanzanią i Zimbabwe, ku uciesze dyktatora Roberta Mugabego, który pozował do zdjęć z Kaką.

Ale na tym koniec.

Na mundialu w Niemczech cyrk przypominało także mundialowe zgrupowanie. Federacja sprzedawała bilety dziesiątkom tysięcy fanów na treningi, a dziennikarzom wolno było wszystko. Ronaldo i Roberto Carlos udzielali wywiadów nawet o 2 nad ranem, by telewizja transmitowała je na żywo.

Dunga reprezentację odizolował, urządził tylko jeden, wymagany przez FIFA, otwarty trening, zakazał piłkarzom udzielać ekskluzywnych wywiadów.

Z nowych zwyczajów niezadowoleni są sponsorzy i media. Telewizja Globo, wspierająca brazylijską federację, czepia się trenera o wszystko, jeden słabszy występ Brazylijczyków rozpocznie kampanię przeciw trenerowi.

Dunga na zwyczaje i świętości rodaków targnął się już wcześniej, nazywając "specjalistami od przegrywania" ukochaną przez rodaków reprezentację z mundialu w 1982 r. Drużyna Tele Santany grała futbol nieziemsko efektowny, ale przez porażkę z Włochami nie dobrnęła do półfinału. Do dziś uważana jest za najlepszą, która nie zdobyła mistrzostwa świata. - Jeśli znów zaczniemy debatę o pięknym stylu gry, na następne mistrzostwo świata poczekamy 24 lata - mówi kapitan mistrzów świata z 1994 r.

Łatwo zgadnąć, że w ocenie Brazylijczyków jego zespół gra futbol brzydki i nudny. - Zawsze sukcesy opieraliśmy na atakach i pressingu. Teraz staliśmy się drużyną broniącą, która gole próbuje strzelić po kontrach - lamentował były napastnik Tostao.

Poza ojczyzną wymyślona przez Dungę taktyka uchodzi za jedną z najbardziej nowoczesnych i trudnych do powstrzymania. Jest to wariacja powszechnie stosowanego w Europie ustawienia 4-2-3-1, dostosowanego do atutów Canarinhos. Trener uznał, że skoro ma w kadrze dwóch najlepszych prawych obrońców na świecie, Maicona i Alvesa, może zrezygnować z prawoskrzydłowego i wzmocnić środek pola, wstawiając do niego Elano.

Za nim rządzą i dzielą Gilberto i Felipe Melo, ulubieni piłkarze selekcjonera. Prawdopodobnie tylko dzięki niemu rada języka portugalskiego nie wykreśliła ze słownika pojęcia "defensywnego pomocnika".

Brazylia Dungi wygrała Copa America, Puchar Konfederacji, zajęła pierwsze miejsce w eliminacjach mundialu. Słowem, wygrała wszystkie rozgrywki, w których uczestniczyła. Czy jeśli zatriumfują także w RPA, Brazylijczycy wciąż będą narzekać na brak "joga bonito", czyli pięknej gry?

Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca i Michała Pola