MŚ 2010. Marek Koźmiński: Król jest nagi

Włosi mieli słabych piłkarzy, szczególnie w ofensywie. Dlatego choć ich wynik wygląda sensacyjnie, aż tak dużą niespodzianką nie jest - mówi Marek Koźmiński, były gracz Udinese i Brescii.
Włochy na MŚ na Sport.pl »

Robert Błoński: Mistrzowie świata z RPA wyjeżdżają bez zwycięstwa.

Marek Koźmiński: Ponieśli klęskę, bo mieli za słabych piłkarzy na poziom mundialu. Resztki wielkiej ekipy sprzed czterech lat już sobie nie poradziły. Żadnym wytłumaczeniem są problemy z rozgrywającym Pirlo, kontuzja bramkarza Buffona czy kłopoty w ataku. W każdym ze spotkań trener Lippi wystawiał dwa inne duety napastników i wszyscy grali słabo. Ale Gilardino, Iaquinta czy Di Natale to nie jest najwyższa półka światowa tylko gracze przeciętnych drużyn - Udinese, Fiorentiny czy rezerwowi szóstego w tabeli Juventusu. Czego od nich oczekiwać? Lippi miotał się, próbował, ale niczego nie wymyślił. Jedynym, którego w reprezentacji mi brakowało, to napastnik Cassano. Bo, moim zdaniem, Totti, Del Piero ani Balotelli na wyjazd nie zasłużyli.

Czy Lippi mógł jednak odwrócić losy mundialu?

- Kiedy w ostatnim sparingu przed mundialem Pirlo doznał kontuzji, Włochom posypał się schemat gry ofensywnej. To jedyny zawodnik, który potrafi podać piłkę do napastników. Błąd trenera polegał na tym, że za bardzo trzymał się nazwisk. Cassano nie zabrał ewidentnie pod dyktando tej "starej gwardii", czyli Cannavaro, Zambrotty, Gattuso, Pirlo, Buffona. Brakowało im świeżej krwi, która dodałaby zespołowi jakości.

Grę w kadrze kończą Cannavaro i Gattuso, niepewny jest los Buffona. Lippiego zastąpi Cesare Prandelli.

- To kres epoki, która trwała osiem lat. Jej ukoronowaniem był mundial w Niemczech. W RPA król został dobity. Symbolem upadku jest 37-letni kapitan Fabio Cannavaro. Kiedyś szybki, skoczny, twardy, teraz przegrywał proste pojedynki biegowe, po jego błędzie gola strzeliła Nowa Zelandia. Był cieniem siebie. Wypalony fizycznie i mentalnie jak cała drużyna. To nie przypadek, że Cannavaro nie chciał nikt w Europie i teraz jedzie grać w piłkę do Emiratów. Włosi mieli zrywy w każdym meczu, ale za nimi nie było walca, który rozjechałby przeciwnika.



Mistrz i wicemistrz świata żegna się z mundialem w fazie grupowej.

- Wygląda to jak megasensacja, ale wcale nie jest przypadkiem. Francuzi i Włosi nie zachwycali od jakiegoś czasu. W RPA grały słabo. I wyglądali fatalnie pod względem przygotowania fizycznego.

Co dalej z Włochami?

- Nastąpi pożegnanie z honorami "senatorów", czyli starszych piłkarzy. Rozpęta się burza, dlaczego Włosi byli słabi. Ale oni wiedzą, że lepszych nie mają. Dlatego będzie to krytyka jakości włoskiej piłki, a nie tych, którzy grali w RPA. Gattuso nie grał niemal przez cały sezon, Zambrotta też, a jeśli już, to słabo. Pirlo miał niezły sezon, de Rossi też. Chiellini, Marquisio i Criscito nie uratowali Juventusu od - katastrofy, Iaquinta był tam tylko rezerwowym. Kim oni chcieli wygrywać na mundialu? Mieli słabych rywali w grupie, ale sami byli jeszcze słabsi. Włoski futbol nigdy wcześniej nie był tak słaby w ofensywie.

Wygraj Mundial! Załóż drużynę na Sport.pl i zgarnij 11 tys.! »