Podolski dla Sport.pl: Anglia ma pecha, że trafia na Niemcy!

- Mistrzostwa świata są po to, żeby był ogień, żeby coś się działo. Musi by zabawa! Szkoda, że jedna bardzo dobra drużyna odpadnie już teraz. Anglia ma pecha, że trafia na Niemcy - mówi po wygranym meczu z Ghaną, urodzony w Gliwicach napastnik reprezentacji Niemiec, Łukasz Podolski.
Michał Pol: Niemcy musiały drżeć o awans do ostatnich sekund spotkania z Ghaną

Łukasz Podolski: - To był ciężki mecz. Ghana jest bardzo silna fizycznie. W końcówce meczu straciliśmy rozpęd. Ale wcześniej mieliśmy wiele okazji i mogliśmy wygrać wyżej. Ale to wszystko jest nieważne. Liczy się, że jesteśmy w następnej rundzie, na pierwszym miejscu w grupie i z tego trzeba się cieszyć. Ale krótko, bo natychmiast zaczynamy przygotowania do meczu z Anglią.

Nie za wcześnie trafiacie na siebie? Taka para to emocję prawie jak na finał.

- Kibice na pewno nie będą narzekać. W końcu mistrzostwa świata są po to, żeby był ogień, żeby coś się działo. Musi by zabawa! Szkoda, że jedna bardzo dobra drużyna odpadnie już teraz. Anglia ma pecha, że trafia na Niemcy.

Oglądał Pan mecze Anglików na mundialu?

- Oglądałem wszystkie, nawet ten ze Słowacją, który był tuż przed naszym z Ghaną. Anglicy mnie nie zachwycili. Mają swoje problemy, które jeszcze będziemy analizować. Ale przede wszystkim musimy przyjrzeć się naszej grze, temu co my robiliśmy dobrze, a co źle, co trzeba poprawić. Nie będziemy się oglądać na to co zrobią Anglicy. Mamy swój styl i ten mecz musi się odbyć na naszych warunkach. Mecze w rundzie pucharowej, gdzie przegrany odpada są zupełnie inne niż te grupowe. Ale my naszego stylu nie zmienimy. Nie graliśmy źle nawet w dziesiątkę w tym przegranym spotkaniu z Serbią.

Anglicy od lat mają problemy z bramkarzami, tu na turnieju też. Postara się Pan to wykorzystać?

- Jasne! Będziemy starali się sprawdzać ich bramkarza jak najczęściej. Zwłaszcza, że piłka, którą gramy na turnieju jest taka szalona.

Wayne Rooney jeszcze nie zdobył gola na mundialu

- Mam nadzieję, że tak mu zostanie. Ale to jest dobra i zła wiadomość zarazem. Z niego jest naprawdę wielki zawodnik, bardzo groźny pod bramką. Nie wolno go niedoceniać, bo w końcu kiedyś musi się przełamać. Musimy zrobić wszystko, żeby nie akurat w spotkaniu z Niemcami.

Mecz z Ghaną był wyjątkowy dla Jerome'a Boatenga, który grał przeciwko swojej drugiej ojczyźnie i własnemu bratu. Czuł się jak Pan w meczu z Polską na Euro 2008?

- Nie wiem, bo nie rozmawialiśmy o tym dużo. Staraliśmy się zdjąć z niego emocje, choć i tak pewnie były duże. Taka był decyzja trenera, że ma grać i myślę, że wypadł bardzo dobrze.

Po tym co zobaczył Pan dotąd na turnieju, w kim widzi Pan faworyta do mistrzostwa świata?

- Najbardziej podobały mi się Urugwaj, Brazylia i Argentyna, z którą być może zagramy jeśli pokonamy Anglię. Ale nie chcę wybiegać bardziej w przyszłość niż do najbliższego meczu. Musimy pokonać Anglików i zobaczymy co będzie dalej.

Czy to prawda, że po nieudanej "jedenastce" w mecz Serbią trener Joachim Loew zabronił Panu wykonywać rzuty karne?

- Nie. Jak będę się pewnie czuł, to będę strzelać!



Niemcy wygrywają, awansuje też Ghana »