Sport.pl

RPA 2010. Francuzi nie znoszą Domenecha, ale nie żałują Anelki

- Wyrzucenie Anelki z kadry to słuszna decyzja. Większość Francuzów ma dość trenera Domenecha, wielu chętnie powiedziałoby mu to samo co Nicolas Anelka. Ale nie w przerwie tak ważnego meczu, kluczowego dla "być albo nie być" "Trójkolorowych" na mundialu! Można nie lubić swego szefa, ale takie zachowanie jest niewybaczalne. Nikt we Francji nie chce już oglądać Anelki w kadrze - mówią Sport.pl francuscy dziennikarze
Sprawdź mundialowe statystyki Nicolasa Anelki »

"P się w d ty sk " rzucił w twarz trenerowi napastnik Chelsea w przerwie spotkania z Meksykiem w Polokwane, które mistrzowie świata z 1998 i wicemistrzowie z 2006 remisowali bezbramkowo 0:0. Domenech właśnie wygłosił w szatni długą tyradę, prosząc Anelkę by nie zmieniał pozycji według własnego uznania, ale grał na środku ataku. Po wybuchu piłkarza natychmiast odjął decyzję, że na boisku zastąpi go Andre-Pierre Gignac. W drugiej połowie Meksykanie strzelili Francuzom dwa gole.

- Wszyscy we Francji mają już powyżej uszu Domenecha i cieszą, że po mundialu wreszcie zastąpi go Laurant Blanc. Ale też wszystkich oburzyło zachowanie Anelki. Tak mógłby się zachować junior, któremu puściły nerwy, ale nie 31-letni, doświadczony piłkarz, ojciec dzieciom. Większość z nas uważa, że już nigdy nie powinien zagrać w reprezentacji "Trójkolorowych" - opowiadają dziennikarze AFP, Yann Bernal i Emmanuel Barranguet.

Wyjaśniają, że Anelka miał w reprezentacji grać jako "klasyczna dziewiątka" czyli wysunięty napastnik. Tymczasem ciągle wracał się na swoją połowę, zabierał piłkę i próbował rozgrywać. - Domenech powiedział mu tylko to, co pewnie każdy Francuz wrzeszczał przed telewizorem: "Nico, zostań z przodu!". A ten wybuchł w tak nieodpowiedzialny sposób. Okej, ma 31 lat i jest

sfrustrowany, że jego pierwszy i zapewne ostatni mundial w życiu tak kiepsko wychodzi "Trójkolorowym". Ale obrażając trenera, rujnując koncepcję gry całej drużyny fatalnie przysłużył się kadrze - mówią. - W dodatku to Domenech dał wreszcie Anelce szansę gry w kadrze, postawił na niego, choć bali się tego poprzedni selekcjonerzy. I zabrał go na mundial, o czym ten marzył. A Anelka tak mu się odpłacił. Nikt we Francji nie będzie płakał jeśli już nigdy nie zagra dla "Trójkolorowych" - mówią.

Zdaniem Francuzów takie niesnaski w kadrze Domenecha to nic nowego, bo ani piłkarze ani kibice ani dziennikarze nie szanują trenera. Już dawno zraził do siebie wszystkich. - Nie wiadomo jakim trenerem reprezentacji będzie Blanc, ale on przynajmniej jako były mistrz świata ma autorytet i nie jest tak potwornie arogancki jak jego poprzednik - mówią.



O konflikcie w kadrze Francji czytaj więcej na blogu Rafała Steca >


Więcej o: