MŚ 2010. Podolski spudłował, ale nadal będzie wykonywał karne

Mirosław Klose wyleciał z boiska z czerwoną kartką, Łukasz Podolski zmarnował karnego. Niemcy przegrali z Serbią i teraz zagrają "o wszystko" z Ghaną. Ale nikt z niemieckiej ekipy nie ma pretensji do pochodzących z Polski piłkarzy. - Są naszymi bohaterami i jeden mecz tego nie zmieni. Czasami w futbolu tak bywa, że nie wiesz czemu nie idzie i koniec - stwierdził "Cesarz" Becnkenbauer. - Obaj są figurami tragicznymi - napisał "Frankfurter Allgemeine Zeitung"
Poprowadź swoją drużynę w RPA i Wygraj Mundial! »

Piłkarze Joahima Loewa potwierdzili po raz kolejny, że nie leży im gra z bałkańskimi drużynami. A Euro 2008 przegrali w "polskiej grupie" 1:2 z Chorwacją. Do dziś pamiętają też srogie lanie 0:3 jakiego doznali na mundialu we Francji w 1998. Spotkanie w Port Elizabeth mogło przełamać złą passę. Naładowani najefektowniejszą wygraną na mundialu (4:0 z Australią) Niemcy od początku zepchnęli rywali do defensywy i nawet zdobyli gola, choć ze spalonego. Ale w 37. minucie urodzony w Opolu Klose dostał drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska. Jego koledzy nie zdarzyli sobie zadać pytania jak będą grali bez swego lidera, kiedy 60 sekund później Serbowie objęli prowadzenie.

Po meczu napastnika Bayernu wziął w obronę trener Loew. - Miro nie faulował złośliwie, chciał kopnąć piłkę. Był faul, ale nie kwalifikował się na żółtą kartkę. Sędzia mocno przesadził okazując ich aż osiem, mecz wcale nie był szczególnie ostry ani nie fair - powiedział trener Niemców.

Jeszcze dalej poszedł Bastian Schweinsteiger, który stwierdził, że czerwona kartka w co drugim meczu na mundialu sprawia, że rozgrywanie turnieju traci sens. - Taki mundial to żadna przyjemność. Sędziowie psują futbol. Nie powinniśmy byli przegrać tego meczu. Brakuje mi słów. Jestem rozczarowany i wściekły.

Mimo osłabienia Niemcy ruszyli po przerwie do ataku i mogli przynajmniej zremisować. Podolski najpierw nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem, a chwilę później trafił w boczną siatkę. W 60. minucie doświadczony obrońca Manchesteru United Nemanja Vidic, zagrał piłkę ręką w polu karnym w identyczny sposób co Zdravko Kuzmanović w spotkaniu z Ghaną. Wydawało się, że Serbowie znów drogo zapłacą za głupotę swojego piłkarza. Choć w niedawnym sparingu z Bośnią dwa rzuty karne wykorzystał Schweinsteiger, piłkę na 11 metrze ustawił Podolski. Wziął długi rozbieg, strzelił w lewy róg, ale tam był już Vladimir Stojkovic i wybił piłkę.

- Zwykle wykonuję karne pewnie. Nawet nie strzeliłem tak źle, ale bramkarz poleciał we właściwy róg. Moja wina, biorę to na klatę. Niepowodzenie bardzo boli, wygrana byłaby wielkim krokiem w kierunku awansu z grupy, a tak postawiliśmy się pod ścianą - stwierdził po meczu piłkarz 1.FC Koeln.

A Loew pytany czy odbierze Podolskiemu przywilej wykonywania karnych. - Poldi jeszcze nigdy nie zmarnował w kadrze "jedenastki", każdy jeden trafiał do siatki. Ja nigdy nie ustalam przed meczem, czy wykonawcą będzie on czy Schweini. Strzela ten, który czuje się pewniej. Karny nie był wykonany dobrze, bo dobry karny jest nie do obrony dla bramkarza. Ale jak znam Podolskiego, ta wpadka nie zachwieje w nim pewności siebie. Nadal będzie wykonywał jedenastki jeśli tylko będzie tego chciał - oświadczył niemiecki szkoleniowiec.

- Obaj bohaterowie spotkania z Australią okazali się figurami tragicznymi spotkania z Serbią. Obaj robili wszystko, żeby Niemcy wygrały, ale tym razem los był przeciwko nim - skomentował "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

- No to z Ghaną będziemy mieli mecz o wszystko, choć wcale tego nie chcieliśmy. Ale Niemcy

Świetnie radzą sobie pod presją, nie raz to udowodniliśmy. Po meczu w szatni widziałem gniew i rozczarowanie, ale nie rezygnację. Dziś losy spotkania rozstrzygnęła czerwona kartka. Ale nawet po niej zespół pokazał charakter i był bliski zdobycia gola - mówił po meczu menedżer reprezentacji, Oliver Bierhoff. Franz Beckenbauer chwalił zaś, że w drugiej połowie w ogóle nie było widać, żeby Niemcy grali w osłabieniu.

A trener Loew obiecał, że Niemcy pewno zagrają w następnej rundzie. - W tej chwili chłopcy są podłamani i rozczarowani, ale jest w nich niesamowita wola zwycięstwa. Wszystko jest w naszych rękach. Z Ghaną wyjdziemy na boisko I po prostu wykonamy nasze zadanie - powiedział.

Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca i Michała Pola