MŚ 2010. Kameruński żółw chce awansu

W sobotę w grupie E: Kamerun - Dania. Obie drużyny przegrały pierwsze mecze i walczą o uratowanie szans na awans do 1/8 finału. Czy Duńczycy będą potrafili zatrzymać Kameruńczyków, którzy umiejętność przetrwania uznają za swoją cechę narodową? Relacja Z Czuba i na żywo od godz. 20 na Sport.pl
Pewnego razu nad rzeką pasł się żółw. Nagle z wody wynurzył się olbrzymi hipopotam i groźnie zawył: Co robisz na moim terenie? Jeśli złapię cię jeszcze raz, rozdepczę.

- Bądź w tym samym miejscu jutro w południe. Zobaczymy, kto jest silniejszy - odgryzł się żółw.

Hipopotam jeszcze bardziej się zdenerwował. - Jesteś szalony? Nie ma w dżungli zwierzęcia silniejszego ode mnie.

- Zobaczymy - odpowiedział żółw i ruszył w stronę lasu.

Niedługo później spotkał słonia. Potężne zwierzę prawie stanęło na jego skorupie. - Co robisz w moim lesie? Jeśli się nie wyniesiesz, będzie po tobie - zagroził słoń.

Wiem, że jesteś najsilniejszy ze wszystkich zwierząt, ale chciałbym abyś to udowodnił. Spotkajmy się jutro w południe. W tym samym miejscu znajdziesz linę. Gdy się napręży, zacznij ciągnąć, będę po drugiej stronie - powiedział żółw. Słoń się zgodził.

Następnego dnia słoń ze wszystkich sił próbował przeciągnąć linę, którą nad rzeką szarpał hipopotam. Żółw obserwował wysiłki siłaczy z lasu.

Po kilku godzinach słoniowi zabrakło sił. - Jak to zrobiłeś - spytał żółwia.

- Zaparłem się nogami - odpowiedział żółw.

- Od tej pory możesz spokojnie poruszać się po moim terenie. Jesteśmy przyjaciółmi - rzucił wykończony słoń.

Żółw poszedł nad rzekę i spotkał ciężko oddychającego hipopotama. - Jak ci się to udało? - zapytał hipopotam.

Gdy usłyszał takie samo wyjaśnienie jak słoń, powiedział: - Szanuję cię, zawsze będziesz mile widzianym gościem w mojej rzece.

Tę bajkę opowiada Samuel Eto'o, by wyjaśnić zagadkę sukcesów kameruńskiego futbolu. Kamerun jest w niej żółwiem, twardym i cwanym, radzącym sobie z silniejszymi od siebie.

Piłkarskie osiągnięcia 20-milionowego kraju wyrastają ponad triumfy afrykańskich gigantów: Nigerii (150 mln), Demokratycznej Republiki Kongo (63 mln) czy RPA (47 mln).

Kamerunu nie sposób nazwać rajem na ziemi. W rankingu najbogatszych krajów świata zajmuje miejsce pod koniec pierwszej setki, wśród najbardziej skorumpowanych jest 34.

- Kameruńczycy wypracowali sobie umiejętność przetrwania. Odkryli nas Portugalczycy, kolonizowali Niemcy, Francuzi i Anglicy. Żyje u nas 230 grup etnicznych, mamy góry, dżungle i pustynię. Wiemy, jak przetrwać. - opowiadał Eto'o w książce o historii afrykańskiego futbolu.

20 lat temu Kameruńczycy zostali pierwszą afrykańską drużyną, która dotarła do ćwierćfinału mundialu. 10 lat temu w Sydney zdobyli mistrzostwo olimpijskie. Od 23 lat afrykańskiej federacji piłkarskiej szefuje Kameruńczyk Issa Hayatou.

Kamerun wychował też jednego z najdoskonalszych specjalistów od strzelania goli ostatniej dekady. Przez pięć lat Samuel Eto'o obficie obdarowywał bramkami kibiców Barcelony. Po przeprowadzce do Interu okazało się, że jego umiejętności nie kończą się na pokonywaniu bramkarzy rywali. José Mourinho często obarczał go obowiązkami, które zwykle otrzymują defensywni pomocnicy.

Eksperymentować chciał też trener Paul Le Guen, który w przegranym 0:1 meczu z Japonią ustawił Eto'o na prawym skrzydle, do ataku wybrał Pierre'a Webo, na ławce zostawił Aleksa Songa z Arsenalu. - Przez całe życie grałem w reprezentacji na innej pozycji i stałem się jej najlepszym strzelcem. Po mundialu Paul będzie musiał uzasadnić swoje wybory przed tymi, którzy go zatrudnili - mówi Eto'o. Kameruńska prasa pisze, że lepiej, by to on wybierał skład.

Swoich zwolenników Eto'o ma także w kadrze, ale jego grupa rywalizuje z fanami trenera i Rigoberta Songa, którego Le Guen pozbawił kapitańskiej opaski. - Do ładnej gry nie potrzebujesz przyjaciół. Nawet jeśli są podziały, drużyna powinna sobie z nimi poradzić - powiedział prezes kameruńskiego związku Iya Mohammed.

Z Danią od pierwszej minuty zagra Alex Song, prawdopodobnie Eto'o zostanie przesunięty do ataku.

- Paul zrobił za dużo zmian przed pierwszym meczem, ale jeśli teraz wszystko poukłada, Kamerun wciąż może wygrać z Danią - uważa Alain Giresse, były kolega Le Guena z PSG.

Jeśli do zwycięstwa i zachowania szans na wyjście z grupy nie starczy kameruńskiego żółwiego sprytu, Le Guen może skorzystać z posiłków z zagranicy. Francuz zabrał na mundial obrońcę Gaetana Bonga i napastnika Erica Choupo-Motinga. Pierwszy ma za sobą występy w juniorskich reprezentacjach Francji, drugi cztery razy zagrał w niemieckiej młodzieżówce.