MŚ 2010. Słowenia remisuje z USA. Amerykanie odrobili dwa gole straty

Niesamowity mecz w grupie C. Słowenia prowadziła już 2:0 i mogła wierzyć, że awans do fazy pucharowej ma zapewniony. Amerykanie rzucili się do odrabiania strat. Z nawiązką. Trzeciego gola sędzia z Mali Coman Coulibaly im jednak nie uznał!
W 86. minucie meczu Coulibaly odgwizdał faul Steve'a Cherundolo lub Maurice'a Edu (jasności nie ma nawet oficjalna strona FIFA) przy rzucie wolnym bitym w pole karne ze skrzydła. Arbiter skrzywdził Amerykanów - Edu zdobył bramkę i to jak najbardziej prawidłowo.

To była kulminacja świetnego meczu. Oba zespoły zaczęły bardzo spokojnie, ale pierwsi do sytuacji podbramkowych zaczęli dochodzić Słoweńcy - najpierw dośrodkowanie było minimalnie niecelne, a potem, w 13. minucie już oglądaliśmy fantastyczne uderzenie z dystansu Valtera Birsa. Bramkarz Amerykanów - Tim Howard nie był w stanie sięgnąć piłki i zatrzepotała ona w siatce.

W 22 minucie klubowy kolega Ireneusza Jelenia mógł zaliczyć drugie trafienie, ale nie sięgnął piłki zagrywanej w pole karne z odległego rzutu wolnego. Czternaście minut później wyśmienitą okazję mieli także Amerykanie, jednak strzał z rzutu wolnego Jose Torresa bardzo dobrze obronił Samir Handanovic.

Im bliżej było przerwy tym Amerykanie częściej dochodzili do sytuacji bramkowych. W jednej z nich przed utratą gola w ostatniej chwili uratował Słoweńców Brecko, gdy wybił piłkę spod nóg Landona Donovana. Odpowiedź ekipy Matjaża Keka była druzgocąca - po podaniu Milivoje Novakovicia Zlatan Ljubijankić wyszedł na sytuację "sam na sam" i pewnie pokonał Howarda.



Amerykanie rozpoczęli drugą część spotkania od bardzo mocnego uderzenia - Donovan dostał wrzutkę z głębi pola i popędził na bramkę prawą stroną. Piłkarz LA Galaxy wyczekał Handanovicia do ostatniego momentu i z najbliższej odległości wbił piłkę pod poprzeczkę. Amerykanie rzucili się do odrabiania strat i już po chwili mogli wyrównać, ale po rzucie wolnym piłka przeszła tuż obok słupka.

W 68 minucie Marko Suler powalił tuż przed polem karnym pędzącego na bramkę Jozy'ego Altidore'a. Rzut wolny Amerykanie rozegrali bardzo pomysłowo i strzał zdołał oddać sam poszkodowany. Bramkarz naszych rywali z eliminacji bardzo pewnie złapał jednak piłkę.

W 82 minucie starania ekipy z USA w końcu przyniosły skutek - piłkę zagraną z głębi pola głową zgrał Altidore, a wbiegający w pole karne Michael Bradley pewnym uderzeniem pokonał Handanovicia. Chwilę później Amerykanie powinni już być na prowadzeniu, jednak sędzia z Mali wypaczył wynik meczu.

Tak relacjonowaliśmy ten mecz Z czuba i na żywo »