M¦ 2010. Maradona: Zagrażali nam tylko wtedy, gdy nie grali¶my swojej piłki

Argentyna wreszcie zagrała skuteczn± i piękn± dla oka piłkę. Pokonała w swoim drugim meczu na M¦ w RPA Koreę Południow± 4:1 i jest już prawie pewna awansu do fazy pucharowej. - Korea mogła zagrozić nam tylko wtedy, gdy sami popełnili¶my błędy, gdy nie grali¶my swojej piłki - powiedział Diego Maradona po meczu.
Zobacz statystyki strzelca trzech goli - Gonzalo Higuaina

Trzy bramki Gonzalo Higuaina i jeden gol samobójczy dały Argentynie przekonywuj±ce zwycięstwo nad Kore± Południow±. Na konferencji prasowej po meczu trener Argentyńczyków - Diego Maradona, nie mógł nachwalić się swoich piłkarzy.

- Wykonali ¶wietn± robotę. Zrobili dokładnie to, o czym rozmawiali¶my przed meczem. Oni s± dumni z noszenia koszulki z narodowym godłem i pokazali to. Jestem w tej chwili bardzo szczę¶liwy i zrelaksowany - mówił Maradona.

- Dominowali¶my prawie cały mecz i całkowicie zasłużyli¶my na to zwycięstwo. Już mecz z Nigeri± pokazał, do czego jeste¶my zdolni, a teraz pokazali¶my jeszcze bardziej, na co nas stać. Bł±d Demichelisa był jedynym momentem, gdy nie kontrolowali¶my gry - dodał obecny trener i były genialny piłkarz Argentyny.

- Grali¶my znacznie lepiej niż w pierwszym meczu i chcemy tę passę kontynuować. Będziemy się jeszcze poprawiać z meczu na mecz. Nie będziemy się rozpraszać patrzeniem na inne grupy - zapewniał Maradona.

Pewny swego trener dodał, że największym wrogiem Argentyny jest tylko ona sama.

- Grali¶my swoj± grę z Kore±, może poza krótk± chwil± zaraz po przerwie. Koreańczycy mogli sprawić nam problemy tylko wtedy, gdy popełniali¶my błędy, nie grali¶my swojej piłki - mówił.

Maradona woli kobiety:

Dociekliwi dziennikarze wychwycili, że Maradona zawsze ¶ciska i całuje swoich graczy. Trener musiał się tłumaczyć.

- Cóż, wci±ż wolę kobiety. Umawiam się z Weronik±, która jest piękn±, 31-letni± blondynk±. Nie zmieniłem preferencji. Piłkarzy całuję, gdyż chcę podziękować im za grę i pogratulować dobrego występu. Zasłużyli - zakończył Maradona.

Piekne zwycięstwo Argentyny »