MŚ 2010. Były piłkarz Wisły strzelił gola Grecji

Reprezentujący barwy Nigerii Kalu Uche zdobył pierwszą bramkę dla swojej drużyny w meczu grupy B z Grecją. Były piłkarz Wisły Kraków wpisał się na listę strzelców w 16. minucie spotkania, gdy pokonał Alexandrosa Tzorvasa bezpośrednio z rzutu wolnego.
Profil i statystyki Kalu Uche znajdziesz na Sport.pl »

Uche otworzył wynik na stadionie w Bloemfontein wrzucając piłkę w pole karne z rzutu wolnego. Peter Odemwingie powinien teoretycznie strzelać głową, ale tego nie zrobił, czym kompletnie zmylił Tzorvasa. Bramkarz Hellady rzucił się w prawo, a piłka poleciała w lewo i wpadła do siatki.



Była to trzecia bramka byłego piłkarza Wisły w kadrze Nigerii w jego 26. występie w barwach narodowych. Jego pierwszą wielką reprezentacyjną imprezą był styczniowy Puchar Narodów Afryki, na którym Nigeria zajęła trzecie miejsce. Uche bramki wówczas nie zdobył.

Krakowski start do kariery

Drzwi do wielkiej piłki Uche otworzyła dobra gra w barwach Wisły Kraków w Pucharze UEFA. Nigeryjczyk trafił do polskiej ekstraklasy w 2001 roku po niezbyt udanej przygodzie z rezerwami Espanyolu Barcelona. W Krakowie jego kariera nabrała rozpędu. W 54 meczach strzelił 10 goli, a jego znakiem firmowym były akrobatyczne ewolucje po zdobytych bramkach.

Z Wisłą rozstawał się w niezbyt przyjemnych okolicznościach. Przed rozpoczęciem sezonu 2004/2005 krakowski klub zawiesił piłkarza na pół roku. Powodem decyzji była postawa Uche, który odmówił udziału w treningach i meczu eliminacji Ligi Mistrzów z Omonią Nikozja. Uche mimo ważnego kontraktu chciał odejść z Wisły i przejść do interesującego się nim Ajaksu Amsterdam. Ostatecznie został wypożyczony na rok do Bordeaux (zagrał 24 mecze, strzelił 2 gole).

W 2005 roku trafił do Almerii (wtedy w Segunda Division), gdzie gra do dziś. Z klubem z Andaluzji awansował do Primera Divison, a w ostatnim sezonie stał się najważniejszym graczem ofensywnym. Strzelił dziewięć bramek (najwięcej odkąd jest w Hiszpanii).

Relacja minuta po minucie z meczu Grecja-Nigeria - Z czuba i na żywo »