MŚ 2010. Nigeryjczycy muszą, a szamana nie ma

Drużyna Larsa Lagerbäcka przyjechała do RPA, by awansować do półfinału. Jeśli przegra z Grecją, może stracić szansę na wyjście z grupy. Relacja na żywo na Sport.pl w czwartek od 16.
O Nigerii na mundialu czytaj na Sport.pl »

Oba zespoły przegrały pierwsze mecze. Nigeria tylko 0:1 z fantastycznie utalentowanymi Argentyńczykami. W kraju chwalono piłkarzy i trenera za dobrą organizację, dyscyplinę i grę w defensywie. Najwięcej pochwał, co niespotykane, zebrał bramkarz Vincent Enyeama, który kilka razy powstrzymywał argentyńskich napastników. - Z taką grą mamy szanse wygrać pozostałe dwa mecze i awansować do 1/8 finału - mówi były kapitan reprezentacji Segun Odegbami.

Jeśli ktoś jednak myśli, że na obozie zespołu z Afryki panuje sielanka, a piłkarze w spokoju mogą przygotowywać się do meczu z Grecją, nawet nie wie, jak bardzo się myli.

Od kilku dni prasa twierdzi, że przed meczem z Argentyną szwedzki selekcjoner konsultował swoje decyzje tylko z rodakiem Rolandem Anderssonem, nie pytając o zdanie nigeryjskich asystentów. - Nie mogli uwierzyć, kto wychodzi na boisko. Peter Odemwingie, który wydawał się pewniakiem, usiadł na ławce, a od pierwszej minuty mecz zaczęli Chinedu Obasi i Yakubu Aiyegbeni - opowiada nigeryjskiej prasie źródło ze sztabu reprezentacji.

Odemwingie zacznie dziś w pierwszej jedenastce, obok niego zagra Obafemi Martins.

62-letni Szwed dokona zmian, ale nie przez krytykę, bo do niej zdążył się już przyzwyczaić. Gdy ogłaszał kadrę na mundial, musiał tłumaczyć, że wszystkie decyzje podejmował samodzielnie, bez pomocy licznych w Nigerii ciał doradczych.

A ludzi znających się w Nigerii na futbolu nie brakuje. Przygotowań do mundialu w RPA pilnowała Prezydencka Grupa Operacyjna do spraw Awansu Superorłów na Mistrzostwa Świata. To ona wbrew związkowi zwolniła trzy miesiące temu trenera Shaibu Amodu i zatrudniła Lagerbäcka. Swoje do powiedzenia miało też ministerstwo sportu i prezydent Goodluck Jonathan, który jeszcze w piątek powiedział piłkarzom, że jeśli pokonają Argentynę, dostaną do podziału 1,7 mln dol. premii.

Prezydent przekazał tę informację osobiście, na otwarcie mundialu przyleciał z imponującą obstawą. Do jego samolotu zmieścili się gubernatorzy, 60 senatorów, dziesiątki parlamentarzystów i kilku ministrów. Nie mniej imponująca była delegacja związku piłkarskiego zaczynająca się od szefa Saniego Lulu, a kończąca na kochankach działaczy i przyjaznych federacji dziennikarzach. To wszystko w kraju, gdzie większość ludzi żyje za mniej niż 2 dol. dziennie.

- W RPA nauczymy się rzeczy, które pomogą w rozwoju futbolu w Nigerii - powiedział Lulu, ale mało kto mu wierzy. Wielu Nigeryjczyków cieszy się, że Lagerbäck zamknął dla działaczy i polityków hotel, w którym mieszka reprezentacja. "Im mniej ich w naszym futbolu, tym lepiej" - pisze lokalny dziennikarz.

Liczba organów, układów i układzików powoduje, że dobrą decyzje podjąć trudno, a na złych cierpią piłkarze. Przez tygodnie trwała dyskusja nad wyborem linii lotniczych, które miały zawieźć kadrę z Londynu, gdzie Lagerbäck zorganizował zgrupowanie, do RPA. Narodowa Komisja Sportu proponowała linie Arik Air, federacja zdecydowała się na tańszy Luz Air. Gdy piłkarze siedzieli już w samolocie, pilot ogłosił, że nigdzie nie poleci. - Zauważył na desce kontrolnej czerwone światełko. Nie wiedział dokładnie, co się stało, ale nie chciał ryzykować naszego życia, i kazał sprawdzić - tłumaczyli działacze. Wściekły minister sportu wysłał do Londynu samolot Arik Air.

Nigeryjscy dziennikarze narzekają, że przez bałagan i korupcję ich kraj przestał produkować gwiazdy światowej piłki, a reprezentacja gra coraz gorzej. W latach 90. Nigeryjczyków regularnie nominowano do nagrody dla najlepszego piłkarza Afryki. Od pięciu lat żaden nie dostał się na podium. Dziś więcej od 154-milionowej Nigerii w futbolu znaczą gracze z Ghany (23 mln mieszkańców), Wybrzeża Kości Słoniowej (20 mln) i Kamerunu (18 mln). Z kadry, która pojechała do RPA, najbardziej rozpoznawalnym piłkarzem jest już 34-letni Nwankwo Kanu. - Przy takiej skali korupcji nasz futbol nie ma szans się rozwijać - mówi były trener kadry Christian Chukwu.

Na szczęście dla Lagerbäcka podobno skończyły się w Nigerii czasy, o których opowiada jeden z jego poprzedników Philippe Troussier. "Pierwszego dnia pracy Taribo West zaprosił mnie na modlitwy. Wyglądało to jak spotkanie członków Ku-Klux-Klanu, bo wszyscy ubrani byli na biało. Taribo powiedział, że muszę spotkać się z szamanem, i będę musiał powiedzieć, że wygramy, że wygramy 3:0 i zagramy dobrze - mówił Francuz. W Polokwane musi im wystarczyć taktyka wymyślona przez szwedzkiego trenera.

Wygraj Mundial! Załóż drużynę na Sport.pl i zgarnij 11 tys.! »