Mundial 2010. Po meczu Włochów: "To nie jest ta ekipa, nie ten skład"

Mistrzowie świata Włosi po poniedziałkowym remisie z Paragwajem są zadowoleni, bo z pozostałymi drużynami grupy F - Słowacją i Nową Zelandią - nie powinni mieć żadnych problemów. - Ale to nie jest ta ekipa, nie ten skład co cztery lata temu - komentuje Marek Koźmiński.
Poprowadź swoją drużynę w RPA i Wygraj Mundial! »

Z Paragwajem kłopoty były. To drużyna z Ameryki Południowej wyszła na prowadzenie. Paragwajczycy zaprezentowali 100-proc. skuteczność, bo to był ich jedyny celny strzał.

W przerwie Włosi stracili bramkarza Gianluigiego Buffona, ale uspokajają. - Jestem pewny, że rehabilitacja będzie szybka i zagra w kolejnych spotkaniach - twierdzi Demetrio Albertini, 79-krotny reprezentant Włoch, obecnie wiceprezes związku. - A jeśli chodzi o mecz, to debiut był dobry.

W drugiej połowie wyrównali, ale wygrać nie byli w stanie. - Włosi znają wartość swojej drużyny i wiedzą, że ten remis nie jest najgorszy. Dlatego nie ma paniki - twierdzi Zbigniew Boniek, legenda polskiej piłki, były gracz Juventusu i Romy.

Włosi zagrali jednak słabo w ataku, zwłaszcza napastnicy. Ani Alberto Gilardino, ani Antonio Di Natale nie potrafili zagrozić bramce Paragwaju. Musiał ich wyręczyć Daniele De Rossi.

- Włosi nie mają potencjału w ofensywie. Z przodu napastnikom brakuje jakości. W ataku są piłkarze, owszem, strzelający bramki w lidze, ale występujący w średniakach Serie A: Fiorentinie, Udinese czy Sampdorii. Nie ma piłkarzy pokroju Del Piero, Tottiego czy Vieriego - uważa Marek Koźmiński, który w Serie A spędził dziesięć lat.

- W pierwszej połowie niepotrzebnie w środku biegało trzech pomocników i Gilardino był osamotniony. Po przerwie trener zmienił ustawienie i było lepiej, ale i tak Włosi nie stworzyli sobie żadnej 100-proc. sytuacji - dodaje Boniek. - Najbardziej brakuje im lidera, tzw. dziesiątki. Zawsze był ktoś jak Baggio, Del Piero, Zola czy Totti, czyli piłkarz kreatywny. A Lippi gracza z fantazją, Cassano, zostawił w domu.

28-letni Antonio Cassano mówi wprost: - Teraz jestem fanem i kibicuję drużynie, ale nie Lippiemu. Nie widziałem meczu, ale słyszałem, że drużynie brakuje jakości. Od razu do głowy przychodzą mi Del Piero i Totti.

Włosi cieszą się z remisu z Paragwajem, Koźmiński nie ma jednak wątpliwości: - Szanse na obronę tytułu mają iluzoryczne, ale to było wiadomo już wtedy, kiedy Lippi ogłosił skład. To nie jest ta ekipa, nie ten skład co cztery lata temu. Choć we Włoszech inny wynik niż złoto wszyscy uznają za porażkę. Na razie może nie mają nad czym płakać, ale tym bardziej brakuje powodów do krzyczenia: "Hurra".

Boniek: - Lepiej budować formę w trakcie mundialu, niż w wysokiej dyspozycji przyjechać. Włosi są chorzy z ambicji, ale nie stawiają sobie celu obrony tytułu. Będą zadowoleni, jak dotrą do półfinału.

Mistrzowie świata w ataku zagrali słabo, ale wciąż można ich chwalić za defensywę, z której zawsze słynęli. - Niech nikt nie liczy, że Włochów można wysoko pokonać. Obronę wciąż mają niemal perfekcyjną, może poza nieco odstającym Fabiem Cannavarą. Przecież Paragwaj strzelił bramkę z gatunku genialnych, gdy Alcaraz wyskoczył na wysokość pierwszego piętra. Na dodatek zwykle ten, kto słabiej zaczyna mundial, dalej w nim dochodzi - uważa Koźmiński.

Tytuły z włoskiej prasy

"Gazzetta dello Sport":Więcej blasków niż cieni

"Corriere della Sera": Debiut w RPA - gra i cierpienie

"Il Tireno": De Rossi za późno obudził Włochy

"La Stampa": De Rossi ratuje azzurrich

Tak grali w meczu Włochy - Paragwaj »