MŚ 2010. Zamieszki w Durbanie. Policja brutalnie rozpędziła protest ochroniarzy

Kilka godzin po spotkaniu Niemiec z Australią na terenie stadionu w Durbanie doszło do zamieszek pomiędzy policją i ochroniarzami protestującymi przeciwko zbyt niskim zarobkom. Policja zareagowała w brutalny sposób, używając gazu łzawiącego i gumowych pocisków. - To pierwsza szrama na wizerunku mundialu, który do tej pory zbierał dobre recenzje - pisze New York Times
Policja siłą zmusiła ochroniarzy do opuszczenia podziemnego parkingu, na którym doszło do protestu. Według świadków zamieszanie było bardzo duże i towarzyszyły im uderzenia granatów hukowych. Kiedy policjantom udało się wyprzeć tłum za bramy stadionu zamieszki trwały nadal w jego okolicach. Grupa ponad 100 policjantów otoczyła 300 protestujących i oddzielała mężczyzn od kobiet. - Jedna z nich została trafiona gumowym pociskiem, ale nie doznała poważnych obrażeń - powiedział Leon Engelbrecht rzecznik tamtejszej policji. Jak wynika z pierwszych informacji obyło się również bez aresztowań.

Protestując ochroniarze chcieli dać wyraz swojemu niezadowoleniu z powodu zbyt niskich zarobków, nieadekwatnych do ciężkiej pracy jaką wykonują podczas mistrzostw. - Wychodzimy z domu o siódmej rano i jesteśmy zmuszeni pracować do późnych godzin nocnych - żalił się jeden z protestujących. Inny z pracowników czuje się oszukany, bo przed rozpoczęciem turnieju zapewniano go, że będzie zarabiał 134 funty dziennie, a tymczasem dostaje ich zaledwie 17.

- Przypuszczali, że zapłacą nam 1500 randów (waluta obowiązująca w RPA), tymczasem FIFA dała nam tylko 190. Pracujemy od 12 do teraz - rzucił w stronę dziennikarzy mężczyzna proszący o anonimowość, który chwilę później przerwał rozmowę, bo musiał uciekać przed goniącym go policjantem.

Członek komitetu organizacyjnego mistrzostw Rich Mkhondo ,odpowiedzialny za sprawy związane z komunikacją zapewnił że incydent nie będzie miał wpływu na bezpieczeństwo podczas pozostałych meczów turnieju. - Komitet Organizacyjny będzie angażował się nadal w utrzymanie bezpieczeństwa, aby podobne sytuacje nie przytrafiły się w przyszłości - zadeklarował Mkhondo.

Jeszcze przed mundialem szereg wątpliwości, co do jego płynnego przebiegu wywoływała sytuacja panująca w RPA. Związki zawodowe zagroziły strajkiem, co niosło za sobą ryzyko paraliżu komunikacyjnego. Kolejną kwestią była sprawa bezpieczeństwa na stadionach, w jego okolicach oraz w samych miastach. Incydentem, który wzbudził największy niepokój były zamieszki podczas sparingowego meczu Nigerii z Koreą Północną.

Do tej pory w RPA było spokojnie

- To pierwsza szrama na wizerunku mundialu, który do tej pory zbierał dobre recenzje - pisze New York Times. Wcześniej organizatorzy byli świetnie przygotowani na każdą ewentualność. "Argentyna przekazała policji RPA listę 800 nazwisk z wilczymi biletami na mecze piłkarskie. Brytyjski Home Office na czas mistrzostw zażądał paszportów od 3,2 tys. rodzimych chuliganów" - pisaliśmy w Sport.pl.

ZAMIESZKI W DURBANIE.Kliknij zdjęcie, aby przejść do galerii

Gwiazdy mundialu dla Sport.pl - zostawcie wuwuzele »