MŚ 2010. Euforia w Niemczech po meczu z Australią

Dzień po wygranym 4:0 meczu z drużyną z Antypodów na afrykańskim mundialu, niemiecka praca prześciga się w komplementowaniu swojej reprezentacji. Ostrożni przed mistrzostwami dziennikarze nagle uwierzyli, że ich zespół na turnieju stać na bardzo wiele. "Dlaczego nie mielibyśmy zdobyć tytułu?" - zastanawia się "Bild".
Po efektownej wygranej zespołu Joachima Loewa, w Niemczech panują znakomite nastroje. Zdaniem dziennikarzy Niemcy, obok Argentyny, pokazali jak na razie na mistrzostwach najlepszy futbol.

Indywidualnie "Bild" chwali Miroslava Klose i Lukasa Podolskiego, których bramki uspokoiły mecz. "Podolski miał słaby sezon, ale eksplodował w najważniejszym momencie - na mistrzostwach świata. Jego postawa motywuje także innych zawodników" - czytamy w gazecie. Klosego dziennik docenia za zrównanie się liczbą bramek zdobytych na mistrzostwach świata z legendą niemieckiej piłki Jurgenem Klinsmannem. Urodzony w Polsce napastnik w niedzielny wieczór na wielkim turnieju trafił już po raz jedenasty.

Dziennik cytuje również trenera Joachima Loewa. Selekcjoner uważa, że efektowna wygrana ma szczególne znaczenie. - "Nie mieliśmy słabych punktów, a ta wygrana pomoże nabrać nam pewności siebie" - powiedział Loew.

Z kolei Kicker rozpisuje się o "wymarzonym starcie" wicemistrzów Europy. "Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo i potwierdziliśmy , że jesteśmy najsilniejszym zespołem w grupie" - pisze gazeta, która podkreśla również, że siłą reprezentacji była jest dyspozycja mających świetny sezon w Bayernie, pięciu zawodników grających w wyjściowym składzie.

"Rozgromienie Australii było ostrzeżeniem dla pozostałych zespołów" - pisze "Frankfurter allgemeine zeitung". Dziennik podkreśla, że świetna gra nie była dziełem przypadku, a młoda drużyna Loewa może zajść na turnieju bardzo daleko. Świetnej dyspozycji Niemców nie może nawet podważyć czerwona kartka dla Cahilla.

Murowany faworyt pokonał Australię - czytaj relację »