MŚ 2010. Kibice Nigerii z kurczakami na stadion nie wejdą

Grupa nigeryjskich kibiców nie została wpuszczona na stadion na mecz Argentyna - Nigeria, bo przyniosła ze sobą pomalowane na zielono kurczaki. - To absurd. W 1998 roku we Francji nas wpuszczali - mówi John Okoro, jeden z kibiców.
Wszystko o meczu Argentyna - Nigeria »

Okoro był w grupie kibiców, która ubrana w tradycyjne długie zielonych szaty i z pomalowanymi na zielono kurczakami chciała wejść na stadion. Mężczyzna, który mówił o sobie Mojżesz i prorokował wynik 3:0 dla Nigerii, był zdenerwowany, bo grupa nie została wpuszczona na stadion, choć kurczaki miały pazury zaklejone taśmą. - One są symbolem Afryki - krzyczał. - To jakiś absurd. W 1998 roku mogliśmy wszędzie wejść z naszymi kurczakami, teraz nam nie pozwolono - dodał.

Spytany o to, co się teraz stanie z kurczakami odpowiedział: - Na pewno bym ich nie zjadł, to w końcu moje zwierzęta domowe. Sprezentuję je mojemu znajomemu z Yeoville.

Ulice wokół stadionu Ellis Park były wypełnione także kibicami Argentyny, którzy tańczyli w rytm wybijany na ogromnych bębnach. Wielu z nich kupowało obowiązkowy element każdego kibica mundialu w RPA, czyli wuwuzelę. - Na początku mają problem żeby wydobyć z niej dźwięk, ale jak tylko się nauczą, nie potrafią przestać - mówił sprzedawca afrykańskich trąb.

Z Wisły przez Hiszpanię na mundial. Kalu Uche »