MŚ 2010. Mundial w internecie bije rekord Obamy, serwis Twitter pierwszą ofiarą

W piątek na otwarcie mundialu w RPA został pobity światowy rekord korzystania z serwisów informacyjnych w internecie. Poprzedni rekord ustanowiono w dniu wyborczego zwycięstwa Baracka Obamy 3 listopada 2008 roku. Ofiarą internetowego szaleństwa wokół mundialu już został serwis społecznościowy twitter.com, który jest od kilku dni co chwila niedostępny. Amerykańska firma ogłosiła, że nie jest w stanie sobie poradzić z mundialową gorączką.
Według prowadzonego przez firmę Akamai od 2005 roku wskaźnika wskaźnika The Net Usage Index for News w porze meczu otwarcia Mundialu RPA - Meksyk liczba użytkowników internetu szukających w sieci informacji przekroczyła 12 mln na każdą minutę. Poprzedni rekord ustanowiono podczas wieczoru wyborczego w USA w 2008 roku (ponad 8,5 mln użytkowników na minutę). Niektóre zajmujące się internetem i nowymi technologiami serwisy, upraszczając, nazwały piątek 11 czerwca "najbardziej ruchliwym dniem w historii internetu".

"Jeśli twoje ulubione strony w internecie ładują się ostatnio dużo wolniej, albo zawieszają, możesz spokojnie zwalić winę na piłkę nożną. Piątek był najbardziej ruchliwym dniem w historii internetu, przynajmniej w odniesieniu do serwisów przekazujących informacje" - komentował w sobotę serwis Forbes.com.

Twitter: Świat skazany na obrazek wieloryba

Amerykański Twitter, jako serwis społecznościowy, w ostatnich kilkunastu miesiącach jednym z ulubionych narzędzi do przekazywania informacji dla użytkowników na całym świecie. Na twitterze można z łatwością wymieniać się krótkimi informacjami, opiniami, linkami.

W piątek wieczorem, gdy serwis był po raz nie-wiadomo-który w ostatnich dniach niedostępny, inżynier tej firmy Jean-Paul Cozzatti ogłosił publicznie, że firma nie jest w stanie sobie poradzić z mundialowym natężeniem ruchu, i kłopotów z dostępnością serwisu można się spodziewać do końca turnieju.

- Podczas mundialu możecie się niestety spodziewać obrazku wieloryba... - ogłosił Cozzatti.

Wieloryb to niemiły gość na ekranach komputerów internautów korzystających z Twittera. Oznacza problemy z serwisem - po jego pojawieniu się, przez kilka minut nie można wysyłać żadnych wiadomości.

Mikroblogowy serwis powstał w 2006 roku, a modny stał się trzy lata temu. Najpierw w USA, potem na całym świecie. Obecnie na Twitterze zarejestrowanych jest 190 mln kont, a ich użytkownicy dziennie wysyłają 65 mln wiadomości.

Przed mistrzostwami, którymi interesuje się cały świat, szefowie serwisu nie mówili o obawach zawieszeń systemu, ale przyznawali, że mundial to dla nich zagadka.

- Podczas poprzednich mistrzostw w 2006 roku, Twitter był w powijakach i miał ledwie tysiące użytkowników. Teraz po raz pierwszy będziemy działać podczas takich mistrzostw - mówił kilka dni temu rzecznik Twittera Robin Sloan.

Sloan podał przykład Super Bowl, podczas którego połowa wiadomości wysyłanych na Twitterze dotyczyła właśnie meczu o mistrzostwo w futbolu amerykańskim. Super Bowl to wielka impreza, ale ograniczająca się głównie do USA. Tymczasem ponad 60 proc. użytkowników Twittera to osoby spoza tego kraju.

Problemy dla kibiców, dziennikarzy, piłkarzy

Przeciążenia systemu to utrudnienie dla milionów kibiców, którzy na Twitterze komentują mecze (także prosto ze stadionów). To problem także dla dziennikarzy, którzy w ten sposób coraz częściej komunikują się z czytelnikami. Większość serwisów sportowych często odsyła do kont twitterowych swoich wysłanników, gdzie można przeczytać ich najświeższe refleksje.

Tuż przed mundialem twitterowa afera wybuchła w reprezentacji Holandii - jeden z piłkarzy Eljero Elia zamieścił na swoim profilu film, w którym obraża Marokańczyków. Trener Bert van Marwijk zakazał swoim zawodnikom korzystania z Twittera.

Konta twitterowe wysłanników Sport.pl na Mundial 2010:

Rafał Stec na twitterze

Michał Pol na twitterze

Michał Szadkowski na twitterze