RPA 2010. Tysiące Koreańczyków na zalanych deszczem ulicach

Prawie milion Koreańczyków w rzęsistym deszczu na ulicach największych miast oglądało dwubramkowe zwycięstwo swojej reprezentacji w pierwszym meczu MŚ 2010 z Grecją.
Zobacz jak Koreańczycy dopingowali swoją reprezentację »

Według szacunków policji w całym kraju na ulicach było 960 tysięcy Koreańczyków, z czego prawie 200 tys. w stolicy kraju - Seulu.

Na głównym bulwarze Seulu stworzył się czerwony dywan pełen narodowych flag, koszulek i innych kibicowskich gadżeztów. Setki tysięcy osób na specjalnie wystawionych telebimach oglądało zwycięstwo swojej reprezentacji nad Grekami.

- To było coś absolutnie fantastycznego. Warto było tu przyjść, padający deszcz nie miał znaczenia - powiedział Lee Ji-hye, która na co dzień jest nauczycielką angielskiego.

Na ulicach był przekrój koreańskiego społeczeństwa - od seniorów, przez biznesmenów, a na studentach kończąc. Wszystkich łączyły czerwone akcenty stroju. Gdy w 52. minucie Parki Ji-sung strzelał drugą bramkę dla Korei, bulwar w Seulu zaczął skandować jego nazwisko.

- Nie obchodzi mnie to, czy się rozchoruję od siedzenia na mokrym chodniku. Moja reprezentacja jest teraz dla mnie najważniejsza. W końcu mistrzostwa świata są tylko raz na cztery lata - mówił 24 letni student.

Na meczu zarabiali drobni handlarze. 42-letnia Lee (nazwiska nie chciała ujawniać, bo boi się, że władze przyłapią ją na sprzedaży produktów bez licencji) mówiła, że podczas samego meczu zarobiła w przeliczeniu ponad tysiąc dolarów.

Bebarwna Grecja uległa Korei Południowej 0:2 »