RPA 2010. Czy Wayne Rooney wytrzyma presję? "Boże, chroń Wayne'a od szaleństwa"

"Nasze nadzieje spoczywają na ramionach Wayne'a Rooney'a" - piszą angielskie gazety przed pierwszym meczem mundialu z udziałem Anglii. Nikt jednak nie wie, jaki Rooney zaprezentuje się w RPA - ten w życiowej formie z ostatniego sezonu, czy boiskowy bandyta, który kolekcjonuje czerwone kartki? "Boże, chroń Wayne'a od szaleństwa" - powinni zaśpiewać w sobotę jego kibice.
Anglia zaczyna w sobotę mistrzostwa świata (godz. 20.30) od prestiżowego spotkania z USA. Mecz ma wiele podtekstów, i choć to Anglicy są faworytami, to jednak nie podchodzą do niego bez obaw za wynik. Podobnie jak do rezultatu w całych mistrzostwach, w których piłkarze trenera Fabio Capello uważani są za jednego z faworytów.

Wszystko zależy od Wayne'a Rooney'a, piłkarza wyjątkowego. "Jeśli cechy narodowe miałyby być przypisywane do pojedynczych piłkarzy, to Rooney jest idealnym przykładem tego, jak kibice z poza Wielkiej Brytanii wyobrażają sobie angielskiego piłkarza" - pisze "Guardian". "Nie spożywa swojej energii na baletowe zagrania w stylu Paula Gascoigne'a, nie ogranicza się do świetnych dalekich podań jak Paul Scholes. Łączy brutalny, prosty atak z techniką i agresją. Wojowniczość Alana Shearera połączona jest ze zwinnością Davida Villi".

Katalizator

- To zawodnik kompletny - mówi Johan Cruyff.

- To mój idol i zawodnik, który sprawia, że chcę poczuć się jak kibic. Stać na trybunach z szalikiem na szyi i krzyczeć "Allez Rooney! - ekscytuje się trener Francji Raymond Domenech.

Carlos Alberto, kapitan mistrzowskiej Brazylii z 1970 roku, mówi o Anglii tak: - Grają mechanicznie i tylko Rooney próbuje zrobić z piłką coś wyjątkowego. Mecz trzeba kontrolować, ale trzeba także dryblować - w angielskiej Premier League oglądamy dynamiczną grę, ale reprezentacja tego kraju gra inaczej. Jeśli zmieni mentalność, może osiągnąć sukces na mistrzostwach.

Nie trzeba dodawać, że katalizatorem dynamiki, dryblingu, a także zwycięskiej mentalności w reprezentacji Anglii ma być właśnie Rooney.

Ten Rooney, który tak zachwycał w tym sezonie na boiskach Premier League i Ligi Mistrzów do momentu kontuzji kostki. Napastnik Manchesteru United we wszystkich rozgrywkach strzelił ponad 30 goli! Dojrzał, potrafi piłkę przytrzymać, rozegrać, znakomicie podać.

Wielka presja

"To piłkarz o największym potencjale spośród Anglików od czasów Bobby'ego Charltona" - pisze o Rooney'u "Guardian". "Nasze nadzieje spoczywają na jego ramionach. To on staje przed zadaniem przekucia reform Fabio Capello na coś więcej niż świetnie nam znane odpadnięcie w ćwierćfinale".

"Guardian" dodaje jednak, że żaden inny faworyt - Brazylia, Hiszpania czy Argentyna - nie polega na jednym piłkarzu tak, jak Anglia. "Tylko los Portugalii jest uzależniony od przebłysków Cristiano Ronaldo."

Czy Rooney wytrzyma zewnętrzną presję? - Wytrzyma - mówi jego klubowy trener Alex Ferguson. Sir Alex uważa, że jego napastnik wywiąże się z roli piłkarza, który ma inspirować zespół do wielkich zwycięstw.

Ale jak Rooney poradzi sobie z presją wewnętrzną?

Anglicy obawiają się, że w trakcie ważnych spotkań znów może dojść do wybryków z udziałem piłkarza, że zamiast goli Rooney będzie kolekcjonował kartki. Nawet te czerwone.

Dziennikarze przypominają, że ostatni występ napastnika Manchesteru na mundialu zakończył się chamskim podeptaniem portugalskiego obrońcy Ricardo Carvalho.

Głupie i brutalne faule

Wspomnienia i obawy ożyły, bo kilka dni temu Rooney zwyzywał sędziego w towarzyskim meczu z drużyną Platinum Stars.

- Byłem zszokowany tym, jak zachowywał się Rooney w kilku ostatnich spotkaniach - mówi angielski mistrz świata z 1966 roku Gordon Banks. - Popełnił kilka głupich i bezsensownych fauli, a my nie możemy sobie pozwolić na jego stratę w meczu, w którym prowadzimy 1:0, bo to może zakończyć się remisem lub porażką.

Po ostatnich zachowaniach Rooney'a brytyjskie media przywołały jego poprzednie wybryki - m.in. brutalny faul na piłkarzu Manchesteru, kiedy 17-letni Rooney był jeszcze zawodnikiem Evertonu, przepychanki z Hiszpanami podczas meczu towarzyskiego w 2004 roku, w którym Rooney nie dostał czerwonej kartki tylko dlatego, że trener Steve McClaren szybko zdjął go z boiska, sytuację z 2005 roku, kiedy w meczu z Irlandią Płn. zwyzywał kolegów z drużyny - Davida Beckhama i Rio Ferdinanda, czy sparing sprzed dwóch lat z USA, kiedy Rooney miał wielkie szczęście, że nie dostał czerwonej kartki po brutalnych faulach na Ricardo Clarku i Frankim Hejduku.

Problem: zderzenie kultur

Komentatorzy zauważają równocześnie, że w ostatnich sezonie Rooney poskromił swój wybuchowy temperament, dostał w sumie tylko osiem żółtych kartek.

"W tym czasie Rooney nie grał jednak w żadnym międzynarodowym turnieju sędziowanym przez arbitrów spoza Europy. Nie ma wątpliwości, że sędziowie Premier League znają go i wiedzą jak z nim postępować. Przecież gdyby Rooney dostawał czerwoną kartkę za każde przekleństwo, opuściłby w lidze połowę sezonu" - pisze "Guardian". Rooney tylko raz dostał czerwoną kartkę od angielskiego sędziego. Nie służy mu zderzenie kultur?

Amerykanie wiedzą o problemach Rooney'a. - Spróbujemy go wkurzyć - mówi obrońca USA Jay DeMerit.

- Mam nadzieję, że Rooney wybuchnie, zrobi coś głupiego i opuści boisko - dodaje były reprezentant USA Alexi Lalas.

Jak powstrzymać Rooney'a przed wybuchem? Angielscy dziennikarze znaleźli wyjście: "Rooney frustruje się wtedy, kiedy nie ma piłki" - zauważają ci z "Guardiana". "Kiedy Anglia gra słabo, kiedy on nie może doprosić się piłki, zaczyna szukać jej na własną rękę. Nie doświadcza tego w Manchesterze, nie miał z tym problemów w eliminacjach MŚ, w których Anglia nieoczekiwanie dominowała. Jeśli będziemy utrzymywać się przy piłce, jeśli będziemy podawać ją lepiej, Rooney pozostanie spokojny" - twierdzą angielscy dziennikarze.

"Boże, chroń Wayne'a od szaleństwa" - powinni zaśpiewać w sobotę jego kibice.