Niemcy muszą rozbić australijski mur

W niedzielę w grupie grupie D: Niemcy - Australia. Pierwsi mają wielkie problemy z napastnikami, drudzy świetnie bronią. Każdy czujący przesyt efektownym futbolem na modłę Barcelony nie będzie w niedzielę zawiedziony.
Niemcy przyjechali do RPA po czwarte mistrzostwo świata. Australijczycy marzą o awansie do fazy pucharowej. Faworyta wskazać nietrudno, ale jeśli zespół Joachima Löwa nie zdobędzie jutro trzech punktów, trudno będzie to uznać za sensację.

- Australijczycy perfekcyjnie bronią, są świetnie zorganizowani i ciężko pracują. Trudno się z nimi gra. Nie spodziewam się efektownego spektaklu - mówi trener Niemców.

Niemcy boiskową dyscyplinę mają zapisaną w DNA, Australijczykom zaszczepił ją trener Pim Verbeek. Holender przez trzy lata wpajał piłkarzom mantrę, pod którą podpisałby się sam Jose Mourinho: - Najważniejszy jest wynik. Nic innego się nie liczy.

Verbeek zdawał sobie sprawę, że nie znajdzie na przedmieściach Sydney nowego Messiego, prawdopodobieństwo przyjęcia przez Xaviego australijskiego obywatelstwa uznał za minimalne. Nauczył więc piłkarzy do bólu konsekwentnej gry w defensywie, podczas eliminacji zdarzało mu się wypuszczać zespół w ustawieniu 4-6-0, bez napastnika. Mecze Australii nie przypominały hollywoodzkich superprodukcji, brakowało efektownych wybuchów, ale dla Verbeeka najbardziej liczy się to, że w ostatnich ośmiu meczach eliminacji jego zespół stracił tylko jednego gola. - Gra Australijczyków pokazuje charakter trenera. Niebywale twardo chodzącego po ziemi, dla mediów wręcz nudnego. Czas wolny spędza z rodziną, nie sposób nakryć go w drogiej restauracji lub kupującego luksusowe ciuchy. Jeździ normalnym samochodem - opowiada holenderski dziennikarz.

Styl gry reprezentacji Australii nie wszystkim się podoba, żądni fajerwerków dziennikarze od miesięcy dopytują się piłkarzy, czy nie mogliby kopać piłki ciut efektowniej. - Gdy trenerem był Guus Hiddink, graliśmy ofensywnie z każdym rywalem. Teraz zaczynamy przypominać Włochów - pisze australijski publicysta. Znudzony krytyką Verbeek odpowiada, że żaden azjatycki zespół nie strzelił więcej goli w eliminacjach od Australii.

- Jeśli wygramy wszystkie mecze 1:0 i przywieziemy Puchar Świata do Australii, nikt nie będzie narzekał - mówi skrzydłowy Brett Holman.

Jak Verbeek chce wygrywać? - Jeśli dobrze pamiętam, Włosi na ostatnim mundialu 9 z 11 goli strzelili po stałych fragmentach gry. Mam piłkarzy, którzy potrafią je wykorzystywać - mówi 54-letni holenderski trener.

Löwa na myśl o jutrzejszym meczu pewnie zaczyna boleć żołądek. Ze szczelną obroną Australijczyków będzie musiał sobie bowiem poradzić zestaw napastników, który zawodził nawet w Bundeslidze. Najlepsi specjaliści od strzelania goli z poprzedniego mundialu zagrali najgorszy sezon w karierze. Miroslav Klose i Lukas Podolski zdobyli w sumie pięć bramek. 32-letni Klose wylądował na ławce Bayernu, jego wkład w awans do finału Ligi Mistrzów ogranicza się do trafienia w 1/8 finału z Fiorentiną. - Bardzo ciężko będzie doprowadzić go do dobrej formy - przyznawał Löw przed zgrupowaniem.

Podolski miał dość siedzenia na ławce Bayernu i wrócił do słabego Köln. Miał błyszczeć, a prowokował pytania, czy wciąż powinien grać w kadrze. - Eksploduje na mundialu. Ufam mu, bo zawsze pokazywał, że warto mu wierzyć - bronił 25-letniego piłkarza Löw.

Obu ulubieńców trenera broni bilans w reprezentacji. Klose i Podolski wydają się jednymi z ostatnich przedstawicieli wymierającego gatunku piłkarza reprezentacyjnego. Wszystko co najlepsze zostawiają na wielkie imprezy. Klose w 96 meczach w kadrze strzelił 48 goli, Podolski w 73 występach trafił 38 razy. Ich rywalom w ataku brakuje doświadczenia w kadrze (Kießling, Müller, Cacau) albo stać ich na strzeleckie popisy tylko z europejskimi słabeuszami (Gomez).

Drugiego strzelca Bundesligi Kevina Kuranyiego Löw zostawił w Niemczech z przyczyn wychowawczych. Jeśli Klose i Podolski nie zapewnią reprezentacji goli, niemieckie media na pewno mu to wypomną.

Niemieckie gole i ich brak

11
bramek na mistrzostwach świata zdobył Miroslav Klose. Brazylijczyk Ronaldo, najlepszy strzelec w historii mundiali, ma cztery trafienia więcej

1425
minut minęło od pierwszego do drugiego (i ostatniego) gola Lukasa Podolskiego w Bundeslidze w tym sezonie. - Muszę pomyśleć nad wytatułowaniem sobie tej liczby - powiedział piłkarz Köln.

Niemcy mogą dotrzeć do finału - twierdzi Beckenbauer »