MŚ 2010. Carlos Alberto Parreira - rekordzista

Trener z doświadczeniem, jakiego nie ma żaden szkoleniowiec na MŚ. 65-letni Brazylijczyk jedzie na szósty mundial, pobije więc rekord Bory Milutanovicia - pięciokrotnego uczestnika największej piłkarskiej imprezy w roli trenera.
Poprowadź swoją drużynę w RPA i Wygraj Mundial! »

Powodziło mu się różnie. Był mistrzem świata z prowadzoną przez siebie Brazylią (z duetem napastników Romario - Bebeto w 1994 roku), ale i odpadł z nią już w ćwierćfinale przed czterema laty - w meczu z Francją, z którą przyjdzie mu zagrać 22 czerwca w meczu grupowym. Pracował tam, gdzie dobrze płacą, ale mają słabych piłkarzy. Nie mógł wiele osiągnąć z Kuwejtem w 1982 roku, ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi w 1990 i z Arabią Saudyjską w 1998. Z arabskimi reprezentacjami nie wyszedł z grupy.

Naiwnością byłoby sądzić, że podjął się prowadzenia RPA dla prestiżu pracy z gospodarzem mundialu. Znalazł się - z gażą 1,2 mln euro rocznie - w dziesiątce najlepiej zarabiających trenerów na MŚ. Wyprzedza m.in. Carlosa Dungę (Brazylia, 800 tys. euro), Diego Maradonę (Argentyna, 800 tys. euro), Raymonda Domenecha (Francja, 560 tys. euro). Zarabia tyle, ile prezydent RPA Jacob Zuma.

Parreira uparcie powtarza, że przyjechał do Afryki, bo stracił miłość do południowoamerykańskiej piłki. - Piłka brazylijska traci swoją tożsamość - stwierdził. W RPA traktują go poważnie i z szacunkiem. Tej zimy przywrócono go na stanowisko selekcjonera, choć sam z niego zrezygnował pod koniec 2008 roku z powodu choroby żony. Jego następca i zarazem poprzednik - Joel Santana - przegrywał niemal wszystko (wygrał tylko z Polską, Madagaskarem i Zambią). Pod ręką Parreiry w tym roku RPA nie przegrała jeszcze meczu, choć trzeba przyznać, że przeciwników nie miała wymagających. Sukcesem będzie dla niej wyjście z grupy, choć nie zdarzyło się jeszcze, by gospodarz mistrzostw tego nie dokonał. Tym razem to bardzo możliwe.

Wrażenia naszych specjalnych wysłanników do RPA - znajdziesz na blogach Rafała Steca » i Michała Pola »