MŚ 2010. Rzucił pracę, by oglądać grę syna na mundialu

Ojciec napastnika reprezentacji Meksyku, Javiera Hernandeza, był pracownikiem rezerw klubu Chivas Guadalajara. Jego syn podpisał niedawno kontrakt z Manchesterem United i będzie grał na mundialu w RPA. - Poprosiłem mojego pracodawcę o pozwolenie na wyjazd na MŚ - opowiada ojciec piłkarza. Chivas nie przystali na tę prośbę, więc Hernandez senior postanowił... rzucić pracę.
Decyzja nie była łatwa. - Myślałem o tym przez dwa dni. Rozmawiałem z rodziną i doszedłem do wniosku, że muszę odejść - tłumaczy lojalny ojciec. - Chcę zobaczyć jak moje dziecko poradzi sobie na mundialu. Praca to w takich chwilach sprawa drugorzędna - zapewnia.

Hernandez senior wypuścił na świat bardzo dobrego napastnika. 22-letni Hernandez junior został zauważony przez skautów Manchesteru United. Kosztował dziesięć milionów euro i z pewnością może liczyć na tygodniówkę, która pozwoli mu na utrzymanie bezrobotnego ojca. - Nie żyjemy wiecznie. Firmy trwają, ale ludzie odchodzą. Rozumiem swojego pracodawcę. Wiem, że nikt nie może być ważniejszy od interesów klubu, ale miałem prawo odejść i postanowiłem z tego prawa skorzystać - wyjaśnia ojciec popularnego "Chicharito".

Reprezentacja Meksyku przegrała w meczu towarzyskim z Holandią 1:3, a jednynego gola dla drużyny z Ameryki Południowej strzelił właśnie Hernandez. Zespół prowadzony przez Javiera Aguirre uległ też Anglii 1:3, ale w tym spotkaniu gracz Man Utd do siatki nie trafił. W czwartek Meksyk zaskoczył i ograł reprezentację Włoch 2:1 po bramkach Carlosa Veli i Alberto Mediny.

Na mistrzostwach "El Tri" (Trójkolorowi) zagrają w grupie A z gospodarzami turnieju, Republiką Południowej Afryki (mecz 11 czerwca o 16). Potem podejmą Francję (17 czerwca o 20.30) i Urugwaj (22 czerwca o 16).

Boniek trzyma kciuki... za Bońka! »