MŚ 2010. Roger Espinoza: Modliłem się o to przez cały czas

Roger Espinoza, obywatel Stanów Zjednoczonych Ameryki, nie może doczekać się, rozpoczęcia Mundialu. - Odkąd zobaczyłem zmagania piłkarzy na Mistrzostwach Świata w 1994, w USA, zawsze chciałem zagrać na tej imprezie - mówi.
Espinoza grający na co dzień w lidze MLS, w drużynie Wizards, w 2008 roku odwiedził RPA w ramach akcji Generation Adidas (program szkoleniowy, dla młodych talentów piłkarskich USA). - Od tamtej pory marzyłem o tym, żeby tam wrócić z reprezentacją Hondurasu. Modliłem się o to i dzięki Bogu udało się - mówi o Espinoza. Jego marzenie spełniło się w zeszły czwartek, kiedy to trener kadry Hondurasu Reinaldo Rueda powołał 23. piłkarza na Mundial 2010. ). Pierwszy raz w reprezentacji Espinoza wystąpił w 2009 roku na turnieju UNCAF (mistrzostwa Ameryki Środkowej Espinoza ma ogromną nadzieję, że jemu i jego kolegom z drużyny uda się wyjść z grupy, co będzie największym sukcesem Hondurasu na Mistrzostwach Świata.

Mimo że mógł reprezentować USA, długo nie wahał się przed podjęciem decyzji o grze w reprezentacji kraju z Ameryki Środkowej - Honduras to miejsce, gdzie dorastałem, mam tam rodzinę. Szczerze mówiąc hiszpański znam lepiej niż angielski. Czuję się po prostu bardziej Hondurianiem niż Amerykaninem - uzasadnił swój wybór młody piłkarz.

Do tej pory piłkarze z tego kraju na Mundialu zagrali tylko raz w 1982 roku, w Hiszpanii. Zajęli ostatnie miejsce w grupie.

Honduras w pierwszym meczu, który odbędzie się 16 czerwca, zmierzy się z Chile.

Carlo Costly nie pojedzie na Mundial 2010 »