KSW 13. Pudzianowski nie znokautował, ale wygrał. Piękny pojedynek Kahlidova

Mariusz Pudzianowski musiał się sporo napocić żeby wygrać swój drugi pojedynek w MMA. Po 10 minutach ciężkiej walki pokonał Japończyka Yusuke Kawaguchiego. W drugiej walce wieczoru Mamed Khalidow w niezwykle efektownym pojedynku zremisował z Ryutą Sakuraiem i zachował mistrzowski pas.
Tak relacjonowaliśmy walki Z czuba i na żywo »

Pudzianowski jak można się było spodziewać ruszył z furią na Japończyka. Na Kawaguchiego spadł grad ciosów, ale doświadczony zawodnik przetrwał zmasowany atak. Po jednym z ciosów mistrz federacji Deep zaczął mocno krwawić, ale po krótkiej przerwie wrócił do walki.

Z kolejnymi sekundami Pudzianowski tracił impet, zaczął walczyć bardziej pasywnie. Wyglądał na coraz bardziej zmęczonego. Stracił pewność siebie, a jego główny atut - niesamowita siła - przestał stanowić zagrożenie.

Można było się obawiać czy Pudzianowski wytrzyma kondycyjnie ten pojedynek. Kawaguchi - dużo bardziej doświadczony fighter - mógł stworzyć sobie warunki, by przejąć inicjatywę. Zaczął agresywniej atakować, m.in. serią low kicków. Polak momentami oddychał naprawdę ciężko. Potrafił jednak przetrwać trudny moment. Odpoczywał kiedy się dało, klinczował i próbował kontrować.

W drugiej rundzie pięciokrotny mistrz strongmenów po raz kolejny zadziwił. Pokazał, że potrafi prowadzić walkę w parterze, nie pozwalał rywalowi na przeprowadzenie groźnych akcji. Znakomicie wytrzymał walkę kondycyjnie, choć momentami wyglądał na nieludzko zmęczonego. - W drugiej rundzie stawały mi oczy - mówił po walce. Do ostatniego gongu dotrwał przypierając Japończyka do maty.

Pudzianowski w swoją drugą walkę w MMA włożył niesamowity wysiłek, ale opłaciło się. Wygrał obie rundy i pokazał, że w tej dyscyplinie, choć wciąż musi się dużo uczyć, ma do zaoferowania więcej niż niezwykłą siłę fizyczną. W następnym pojedynku "Pudzian" już za kilkanaście dni zmierzy się z dużo lepszym rywalem - byłym mistrzem UFC Timem Sylvią. Do tej walki musi popracować nad taktyką i lepiej przygotować się do starcia z niezwykle wymagającym rywalem. Zawodnik KSW zdaje sobie z tego sprawę. - Wciąż jestem żółtodziobem i muszę się dużo, dużo uczyć, ale obiecuję, że was nie zawiodę - powiedział po walce.

Khalidov remisuje w starciu wojowników

Dla fanów MMA to była prawdziwa walka wieczoru. Efektownie walczący i już uznany w świecie MMA Mamed Khalidov mierzył się z Japończykiem z federacji Pride - Ryutą Sakuraiem. Starcie zaczęło się jednak nieoczekiwanie. Khalidov przypadkiem zaserwował Japończykowi potężnego kopa w krocze. Bolało od samego patrzenia. Sakurai długo nie podnosił się z maty, ale kiedy wreszcie postanowił kontynuować walkę, zaczął się naprawdę ciekawy pojedynek.

Doświadczony rywal mocno zagroził reprezentantowi Polski. Był bliski zakończenia walki, prawie dopiął dźwignię, ale Khalidow mimo potwornego bólu zdołał uciec rywalowi. Później Japończyk jeszcze raz skutecznie obalił Khalidowa, ale i tym razem nie zdołał zakończyć walki, choć tę rundę zapisał na swoim koncie.

W drugiej rundzie inicjatywę przejął już mistrz KSW. Obalił Sakuraia i spróbował duszenia. W pewnym momencie wyglądało to naprawdę dramatycznie, jednak Japończyk pokazał niezwykłą wolę walki. Przetrwał atak, nie pozwolił "dopiąć gilotyny". Po kolejnym ataku Khalidowa Sakurai zaczął obficie krwawić, potrzebna była interwencja cutmana.

Do końca drugiej rundy obaj zawodnicy próbowali różnych technik, zaprezentowali wszechstronne umiejętności i efektowne akcje. Bez efektu.

W trzeciej rundzie, po kilku nieudanych akcjach Mamed znów spróbował gilotyny. Długo dusił Japończyka, lecz ten znów się wybronił. Po wznowieniu potężne, widowiskowe uderzenie kolanem trafiło Sakuraia, co skończyło się obaleniem i trzecią próbą duszenia. Znów nieudaną. Tę rundę sędziowie uznali za remisową.

Decydowała dogrywka. Ta zaczęła się od... kolejnego kopa w krocze Sakuraia. Po wznowieniu walka nadal była bardzo wyrównana. Obaj zawodnicy po razie obalili przeciwnika, nieco aktywniejszy wydawał się Sakurai. Sędziowie zdecydowali, że walka była remisowa, co oznacza, że mistrzem KSW w wadze półciężkiej pozostaje Mamed Khalidov.