"The Red Bulletin" - magazyn nieźle zakręcony

Wiązania Ammanna w Vancouver były jak podwójny dyfuzor w Formule 1 - mówi Adam Małysz w dużym wywiadzie dla "The Red Bulletin", którego pierwszy numer ukazał się we wtorek wraz z "Gazetą Wyborczą". I tak będzie w każdy pierwszy wtorek miesiąca.
"The Red Bulletin" to bezpłatny miesięcznik. Jest całkiem zależny od stanu finansów wydawcy - koncernu Red Bull - ale niezależny, jeśli nie powiedzieć całkiem oderwany, od trendów obowiązujących w mediach sportowych i w tym sensie ożywczy.

Od kilku już lat miałem wrażenie, że istnieją światy równoległe. W sporcie są przynajmniej dwa. Przekonanie owładnęło mną w jednej chwili. Wyzwoliła je chóralna odpowiedź gości redakcji "Gazety" - uczniów podstawówki - na moje pytanie: - Jaki jest najlepszy polski sportowiec?

Brzmiała bowiem: - Pudzian!

Gremialne "Pudzian" świadczy o potędze słomokultury - i to stwierdzenie jest banalne. Ale dowodzi, że obok starych sportowych fascynacji powstają nowe albo lepiej - młodsze, i wcale niezwiązane z przepychaniem ciężarówek z kąta w kąt. Bo gdyby znów do działu sportowego "Gazety" przyszła wycieczka i zadano by jej pytanie: "Kto w Vancouver był gwiazdą?", jest olbrzymia szansa, że odpowiedź brzmiałaby: "Shaun White", choć daję sobie głowę uciąć, że co drugi czytelnik nie ma zielonego pojęcia, o kogo chodzi. Tymczasem mówimy o dwukrotnym mistrzu olimpijskim w snowboardzie, geniuszu akrobacji w half-pipie.

Rosyjskiego łyżwiarza Pluszczenkę komentator tradycyjnej TV, dajmy na to Przemysław Babiarz, nazwie z sympatią "Żenia", bo dali mu na pierwsze Jewgienij, a potem zachwyci się potrójnym rittbergerem, skokiem o 100-letniej tradycji. Młodych to nie porwie.

Co innego White - dla fanów snowboardu to "Latający Pomidor", jego potężna ruda fryzura odbija się mocno na tle śniegu i błękitnego nieba. Skacze w half-pipie mctwisty.

Za rozbijanie betonowych płyt medali nie przyznają, ale z magazynu Red Bulla dowiesz się, jakie siły działają i gdzie tkwi tajemnica, że pod ciosem karateki beton się kruszy.

Fascynacje młodymi sportami są często silniejsze od fascynacji starymi dyscyplinami olimpijskimi, tylko nikt nie chce ich porządnie opisać. "The Red Bulletin" podejmuje się tego, ale nie rezygnuje z próby zainteresowania czytelników bohaterami znanymi lepiej niż twarz w lustrze. Stąd okładka z Małyszem i duży wywiad z polskim skoczkiem. Nie, tu nie mówi już o dwóch równych skokach, tylko opowiada nieznane historie: jak na początku małyszomanii przesiedział trzy godziny w szafie w strachu przed ekipą TV albo jak kibice wrzucili mu kosz na śmieci na działkę z listem: "Adam, kochamy cię, ale sorry, musieliśmy to zrobić!".

"The Red Bulletin" to świat nowy - albo stary, tyle że widziany z zupełnie innej, nieźle zakręconej strony.

Robert Kubica: » Podczas testów byliśmy bliżej czołowki