Wypowiedzi po meczu Polska - Japonia

Mówią Jerzy Engel, Hidetoshi Nakata, Michał Listkiewicz, Tomasz Hajto, Jerzy Dudek, Phillipe Troussier, Radosław Kałużny i Emmanuel Olisadebe.
Jerzy Engel, trener reprezentacji Polski:

Pierwsza połowa to było chyba najgorsze 45 minut, jakie ta reprezentacja rozegrała pod moją wodzą.

Japonia wygrała zasłużenie, była pod każdym względem zespołem lepszym. Zdawałem sobie sprawę, jak silny to jest przeciwnik i dlatego chciałem się z nim zmierzyć właśnie teraz. Nie wiedzieli tego za to ani kibice, ani zawodnicy. I bardzo dobrze, że się przekonali. Nasi piłkarze nie byli przygotowani na tak agresywną grę i taki ścisły presing. Nie odpowiedzieli tym samym i to zadecydowało o porażce. To była dla nas surowa lekcja i pokaz mentalności drużyn azjatyckich. Tak samo będzie grał nasz koreański rywal na mistrzostwach świata.

Dla obu drużyn był to tylko test-mecz. Chciałem sprawdzić ustawienie kilku zawodników na kilku pozycjach, dlatego po przerwie zmieniłem czterech graczy. Piąta zmiana - Majdana za Dudka - nie była wcześniej ustalona, ale konieczna, bo Jurek nie słyszał na jedno ucho i nie dało się w przerwie nic na to zaradzić. Jestem pod wrażeniem gry Nakaty. To wielka przyjemność oglądać kogoś takiego na naszych boiskach.

Hidetoshi Nakata, pomocnik Japonii:

- Ten wynik to wielka sensacja i niespodzianka dla nas. Myślę, że w zwycięstwie pomógł nam mój szybki gol. On podciął skrzydła Polakom, rozbił ich i sprawił, że grali naprawdę źle. Strzeliłem bez wahania i celnie.

Michał Listkiewicz, prezes PZPN:

Japończycy pokazali nam jak silne są drużyny azjatyckie i co nas czeka w spotkaniu z Koreą. Drugi gol był filmowy. Należy go pokazywać młodym adeptom futbolu, jak konstruować akcję i kończyć ją golem. Ale tragedii z tej porażki też nie należy robić. Oglądający mecz ze mną pan Kazimierz Górski przypomniał, jak jego drużyna w ostatnim meczu przegrała 0:3 z Polonią Bytom, a potem zdobyła złoty medal na igrzyskach olimpijskich. Lepiej więc dziś przegrać z Japonią, niż 6 czerwca z Koreą. Było tu zresztą sporo dziennikarzy z Korei i bardzo dobrze, niech sobie myślą, że mamy słabą drużynę. A przecież Polacy nigdy nie grają dobrze w spotkaniach towarzyskich. Natomiast nie zgadzam się w jednym z trenerem Engelem - że selekcja na Mundial już jest skończona. Moim zdaniem powinna trwać do ostatniego dnia przed wyjazdem. Przypomnę, że np. Władysław Żmuda załapał się na wyjazd w ostatniej chwili i jak dobrze się to skończyło. Jeśli chodzi o petardę, która trafiła w Dudka, cóż, to był incydent jakiegoś jednego idioty. Kibice natychmiast przeprosili Jurka i mam nadzieję, że sami złapali sprawcę i oddali go w ręce porządkowych. Po za tym publiczność była w porządku.



Tomasz Hajto, obrońca reprezentacji Polski:

Zagraliśmy poniżej oczekiwań, ale to ta drużyna wywalczyła awans do mistrzostw świata. Razem wygrywaliśmy to i razem przegrywamy. Gorszy mecz zawsze może się zdarzyć i lepiej, że teraz, a nie za dwa miesiące na mundialu. Ta porażka dobrze nam zrobi, sprowadzi na ziemię. Kolejnego przeciwnika na pewno nie zlekceważymy. A tu nie zagraliśmy tak, jak prosił trener - agresywnie od pierwszych minut. Zupełnie się zdekoncentrowaliśmy. I otrzymaliśmy w zamian półtoragodzinną lekcję jak się gra na mistrzostwach świata.



Jerzy Dudek, bramkarz reprezentacji Polski:

Japończycy byli od nas lepsi pod każdym względem, dużo szybsi, bardziej agresywni. Ale obie bramki padły nieszczęśliwie, trochę przez to kiepskie, nierówne boisko - współczuje chłopakom, że tu muszą grać co sobotę. Przy pierwszym golu Nakata strzelił mi ostro w krótki róg, byłem bez szans. Mogłem wybić piłkę, ale mi podskoczyła. Na szczęście do mistrzostw świata jeszcze daleko. Ale też wiadomo, że walczyć o tytuł tam nie jedziemy.



Phillipe Troussier, trener Japonii:

Cieszy mnie ten wynik i to, że udało nam się znaleźć właściwą odpowiedź dla siłowej, bardzo atletycznej gry Polaków. Tego się właśnie obawiałem, czy potrafimy sobie poradzić przeciwko drużynie grającej w takim stylu. Mam nadzieję, że japońscy piłkarze uwierzą teraz w siebie, że potrafią wygrywać z każdym. Z drugiej strony to był tylko mecz towarzyski, nie popadamy więc w zachwyt - przed mistrzostwami świata czeka nas jeszcze sporo pracy.



Radosław Kałużny, pomocnik reprezentacji:

Każdemu zdarzają się takie mecze, że nic nie idzie. Kiedyś musiało trafić na nas. Zagraliśmy bez determinacji, nieagresywnie. To my powinniśmy zagrać tak, jak Japończycy. Teraz wiemy przynajmniej, co nas czeka na mistrzostwach świata. Cóż, trzeba z tej lekcji wyciągnąć wnioski. Za trzy tygodnie mecz z Rumunią i na pewno zagramy inaczej.



Emmanuel Olisadebe, napastnik reprezentacji:

Ta drużyna wywalczyła awans do mistrzostw świata i jej jeden gorszy mecz o niczym nie przesądza. Szkoda, nikt nie lubi przegrywać, ale lepiej przegrać tu i z Japonią, niż na mistrzostwach świata z Koreą. Ja w drugiej połowie dostałem łokciem w tył głowy i dlatego przestałem grać. Ale nam wszystkim brakło dynamiki, a Japończycy ją mieli. Przed nami jeszcze dwa miesiące do mistrzostw i jeszcze wszystko co złe, można zmienić na lepsze.