Mariusz Bacik zasłabł podczas meczu

W 33. minucie meczu Blach z Ideą skrzydłowy pruszkowian Mariusz Bacik, wracając po nieudanej akcji w ataku pod własny kosz, osunął się na parkiet i uderzył głową w podłogę. Bacik stracił przytomność najprawdopodobniej z powodu osłabienia.
Później mecz (w momencie zdarzenia pruszkowianie przegrywali 12 pkt. i mieli szansę na wygraną) toczył się w cieniu zasłabnięcia Bacika. Koszykarz bez przytomności leżał cały czas przy ławce Blach, miał drgawki, a pomóc mu próbowali lekarze, masażysta i żona. Odzyskał świadomość dopiero w karetce, która przyjechała po 30 min i zabrała Bacika z hali dopiero 43 s przed końcem meczu. - To był paskudny zbieg okoliczności - tłumaczył brak karetki na meczu odpowiedzialny za organizację zawodów Zbigniew Wierzbowski. - Zabójstwo policjanta w sobotni wieczór spowodowało poważne zamieszanie, tym należy tłumaczyć długi czas oczekiwania na pogotowie.

- Mariusz właściwie nie powinien grać, był mocno osłabiony, cały tydzień chorował. Ale to jest cholerny wojownik i jemu nie można wytłumaczyć - mówił po meczu smutny trener Blach Michalis Kiritsis.

Badania szpitalne wykazały, że Bacik nie ma żadnych urazów ani głowy, ani kręgosłupa, ani innych złamań. - Był po prostu osłabiony i zemdlał z wysiłku. Nie zrobił sobie na szczęście także krzywdy, upadając. Do wtorku zostanie na obserwacji na oddziale neurologii Akademii Medycznej w Warszawie. Choć już w sobotę mówił, żeby go stamtąd zabrać - mówi rzecznik klubu Jarosław Jadachowski. W niedzielę podczas meczu najczęściej skandowano nazwisko kapitana Blach, a największą owację wywołało odczytanie przez spikera pozdrowień od koszykarza.