Liga Mistrzów. Nawrocki: Stawiam na Zenit, Friedrichshafen i dla czystego sumienia na Rzeszów

Po emocjach związanych z PlusLigą i Pucharem Polski przenosimy się z powrotem na europejskie parkiety. Rundę play off otworzy spotkanie triumfatora zeszłorocznych rozgrywek, Itasu Trentino z belgijskim Roeselare - Może to być bardzo fajna konfrontacja dwóch, zupełnie różnych stylów siatkarskich - przypuszcza trener Skry Bełchatów, Jacek Nawrocki.
Pierwszy mecz rundy play off rozegrany zostanie już dzisiaj o godzinie 20.30. Obrońca tytułu, Itas Diatec Trentino we własnej hali podejmie Knack Randstad Roeselare, doskonale znane polskim kibicom z fazy grupowej, w której to belgijski zespół rywalizował ze Skrą Bełchatów i ostatecznie zajął drugie miejsce. - Knack Roeselare to bardzo ciekawy zespół, nie grający indywidualnościami, a który ma zbudowany swój system gry i podciągniętych pod to zawodników - ocenia trener Jacek Nawrocki. - Trento nie trzeba rekomendować. To jest szalenie trudny przeciwnik i myślę, że obok Kazania jeden z faworytów do zwycięstwa w Lidze Mistrzów - dodaje. - Jeżeli Roeselare jest w stanie sprostać zagrywce Trentino i przyjąć piłkę, to ten mecz będzie gratką dla kibiców.

Faworytem w tym spotkaniu mimo wszystko pozostaje zespół z Włoch, co wiąże się z tym, że w kolejnej rundzie może się on spotkać ze zwycięzcą drugiej pary, w której Resovia Rzeszów rywalizować będzie z CSKA Sofią. Do pierwszej konfrontacji dojdzie już jutro o 19.30, w hali Samokov, w Sofii. - Dla mnie zdecydowanym faworytem jest drużyna z Rzeszowa i tutaj możemy liczyć na to, że Resovia przejdzie do następnej rundy - pewnie stwierdza Jacek Nawrocki. - Stawiam, że Resovia i Trento spotkają się w kolejnej rundzie - dodaje z przekonaniem.

Zanim jednak to nastąpi, na parkiet wybiegną zawodnicy z "grecko-rosyjskiej" drabinki, bowiem w ostatniej ćwiartce znalazły się tylko takie zespoły. W pierwszej kolejności, 10 lutego o godzinie 18.00 Olympiacos Piraeus podejmie u siebie Zenit Kazań, a o 19.00 Dynamo Moskwa spotka się z Panathinaikosem Ateny. - Olympiacos Pireus bardzo mile zaskoczył w rozgrywkach grupowych. Bardzo agresywna gra dwóch skrzydłowych, reagujących niezwykle emocjonalnie, wspomaganych przez Milijkovica plus dobre prowadzenie gry przez Fishera zapowiada dobre widowisko - reklamuje pierwszy pojedynek trener Nawrocki. - Ateny to bardzo ciekawy zespół z Pawłem Zagumnym na rozegraniu, z Agamezem, myślę, że jednym z najlepszych atakujących na świecie, tego chyba nie trzeba komentować - ocenia grecką drużynę. Rosjanie to nie są jednak zespoły, które znalazły się w play offach przypadkowo. - Stawiałbym przy tych drużynach znaki zapytania, są w stanie grać niebywałą siatkówkę, jak również są w stanie zagrać słabiej - stwierdza Nawrocki. - Niemniej jednak ze względu na ten stabilny skład, na już ułożoną grę wcześniej, myślę, że Kazań będzie faworytem.

Kogo zatem zdaniem trenera finalisty Ligi Mistrzów zobaczymy obok jego drużyny w łódzkiej Atlas Arenie? - Postawiłbym na Friedrichshafen, chyba, że Włosi z Maceraty zaczną grać lepiej. Póki co, podobnie jak Moskwa i podobnie jak my, nie jest to poziom gry, na który stać ten zespół. - obiektywnie ocenia szkoleniowiec. - Tutaj to jest jak wróżenie z fusów i myślę, że bardzo ciężko jest cokolwiek wyrokować. Jedynie w kategoriach zabawy stawiam na Zenit, Friedrichshafen i dla czystego sumienia na Rzeszów - dodaje.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net »