Sport.pl

Chciał być trenerem reprezentacji Polski, został Juventusu

Na zwolnienie Ciro Ferrary wszyscy czekali, zatrudnienie przez Juventus Alberto Zaccheroniego jest, biorąc pod uwagę jego dorobek, sensacją.
José Mourinho ma nie tyle kolegów, ile wrogów po fachu, ale tym razem w geście rzadkiej solidarności przypomniał, że na ławkach Serie A nie siedzi już prawie nikt, kogo napotkał, gdy półtora roku temu przyleciał do Włoch. I ocenił, że dla trenera przetrwać w tych rozgrywkach pełen sezon to dokonać wyczynu heroicznego.

Statystyki z czołowych lig brzmią jeszcze mocniej niż komentarze Mourinho. W angielskiej Premier League posadę oddało w tym sezonie trzech trenerów. W hiszpańskiej Primera Division - czterech. W Serie A - czternastu.

Kompletny debiutant Ferrara uporczywie powtarzał, że czuje się jak Rocky, że nie powalą go żadne ciosy, że odporność na uderzenia czuje w sobie nieskończoną. W istocie jednak od tygodni był przeznaczony na ścięcie. Zdziesiątkowani przez urazy i zdezorientowani chaotycznymi pomysłami na zmiany taktyki piłkarze Juve przegrali sześć z ostatnich ośmiu meczów, a po porażkach czytali, jak i gdzie szefowie klubu szukają nowego trenera. Ci ostatni marzyli o Guusie Hiddinku lub Rafaelu Benitezie, rozemocjonowana igrzyskami prasa podrzucała im całe szpalty nazwisk bezrobotnych włoskich fachowców, by turyńczycy nie pominęli żadnej kandydatury.

Ostatecznie działacze Juventusu postawili na wariant tymczasowy. Po sezonie zamierzają wziąć Beniteza, który miałby poprosić o rozwiązanie kontraktu z Liverpoolem, teraz wybierali między Claudio Gentile i Alberto Zaccheronim. Tego pierwszego odrzucili ze względu na nikłe doświadczenie - trenował tylko włoską młodzieżówkę. Zaccheroni to jednak również postać zapomniana, o przeciętnej reputacji, znana głównie z przywiązania do niespotykanego w europejskiej elicie ustawienia z trzema obrońcami. Sukcesy odnosił w latach 90., w bieżącej dekadzie pracował przez krótkie chwile lub wcale. W ostatnich sześciu sezonach zatrudniło go tylko Torino (zresztą w typowych dla Włoch okolicznościach, poprzednik wyleciał trzy dni przed startem sezonu, tuż po awansie do Serie A). Wytrwał Zaccheroni od września 2006 do stycznia 2007 roku, od tamtej pory bezskutecznie szukał posady. Jesienią uderzył nawet do PZPN, by poprowadzić reprezentację Polski.

Zadanie przed Zaccheronim herkulesowe. Alessandro del Piero rozpacza, że czarniejszego sezonu w karierze nie doświadczył, w niedzielę Juve znów ma sobie radzić bez dziewięciu kontuzjowanych. Wcześniej dla nowego trenera zagrali wszyscy konkurenci, którzy wyprzedzali Juve. Potraciły punkty Napoli i Palermo, zremisował też Milan, który został zatrzymany na San Siro przez słabe Livorno. Grą rossonerich jeszcze tydzień temu zachwycał się cały kraj, po porażkach z Interem i Udinese (w Pucharze Włoch) i wczorajszej wpadce zacznie się przebąkiwanie o kryzysie, choć akurat Leonardo może być pewny, że pracy - również ze względu na oszczędności - prędko nie straci.

Niewiele też brakowało, by zawiodła rozpędzająca się Roma, która dopiero w 88. minucie zdołała wbić zwycięskiego gola ostatniej w tabeli Sienie. Bohaterem został Stefano Okaka, choć grał niemal na walizkach, bo najbliższe miesiące spędzi na wypożyczeniu w londyńskim Fulham. Rozpędzeni rzymianie doścignęli wicelidera. Prowadzi ich Claudio Ranieri zwolniony rok temu przez... Juventus.

Przełożony na 10 lutego został mecz Interu, bowiem boisko w Parmie zasypał w niedzielny ranek śnieg. Dzięki temu bohaterem weekendu wyjątkowo nie był Mourinho, który w minionym tygodniu nie poprzestał na wstawianiu się za innymi trenerami. Skandal wywołał - wspierali go klubowi działacze - oskarżeniem, że sędziowie i w ogóle całe środowisko calcio pomaga Milanowi, bowiem chce, by jak najdłużej toczyła się walka o mistrzostwo. Największe osobistości doprowadził do furii zdaniem: Ja stąd kiedyś wyjadę, wy z tym problemem zostaniecie.

Wpadka Milanu, przełożony mecz Interu »

Więcej o: