Boks. Pogromca Andrzeja Gołoty rozbity

Powoli dobiega końca ringowa kariera byłego mistrza świata wagi ciężkiej Lamona Brewstera. 36-letni Amerykanin, który w 2005 roku potrzebował zaledwie 52 sekund, by zdemolować Andrzeja Gołotę, doznał w sobotni wieczór kolejnej bolesnej porażki, przegrywając przez techniczny nokaut z fińskim dwumetrowcem Robertem Heleniusem.
"Nieustępliwy" rozpoczął swój występ podobnie jak pamiętne starcie z "Andrew" od frontalnego ataku, jednak mogący pochwalić się kilkoma znaczącym sukcesami na ringach amatorskich Fin nie dał się zaskoczyć i szybko uspokoił sytuację.

Minutę przed końcem drugiej rundy rozpędzony Brewster został skontrowany przez Heleniusa prawym prostym, po którym padł niczym rażony prądem. Co prawda dość szybko się podniósł, by kontynuować pojedynek, ale w następnych starciach tylko momentami był w stanie stawić opór 10 lat młodszemu i 11 cm wyższemu rywalowi.

Koniec nastąpił w 8. rundzie - Helenius trafił potężnym prawym podbródkowym, po zainkasowaniu którego Brewtser przeleciał pół ringu i zatrzymał się dopiero na linach, gdzie przyjął jeszcze kilka mocnych ciosów. Dzieła zniszczenia dopełnił kolejny atak Fina, po którym sędzia zlitował się nad porozbijanym i nieprzytomnym Brewsterem, przerywając bój.

Dla Lamona Brewstera, który "na rozkładzie" oprócz Gołoty ma także aktualnego dominatora wagi ciężkiej Władimira Kliczkę, była to druga porażka z rzędu i czwarta w ostatnich sześciu występach.

Najwięcej boksu - na bokser.org »