Sport.pl

Gwiazda piłki ręcznej Stefan Kretschmar: Polska i Francja spotkają się w finale w Wiedniu

- Jeśli Polacy podejdą do meczu z Francją tak jak do starcia z Niemcami, mogą nie tylko wygrać mecz, ale i mistrzostwa. W piłce ręcznej strasznie ważna jest motywacja do walki, bo trzeba bić się ze smokami - mówi były reprezentant Niemiec Stefan Kretschmar. Mecz z Francją w czwartek o 20.30. Relacja na Sport.pl i Z Czuba.
Radosław Leniarski: Jak by pan obstawił mecz Polski i Francji?

Stefan Kretschmar*: Szanse są pół na pół. Jeśli Polacy podejdą do meczu tak jak do starcia z Niemcami, mogą nie tylko wygrać mecz, ale i mistrzostwa. W piłce ręcznej strasznie ważna jest motywacja do walki, bo trzeba bić się ze smokami. Polacy wyglądają na zmotywowanych. To są dwa najlepsze zespoły w turnieju. Oba spotkają się raz jeszcze w finale.

Myśli pan, że perspektywa polskiej drużyny jest krótka?

- Młodszy Jurecki jest motorem napędowym, ma przed sobą nawet dziesięć lat gry. Bardzo utalentowany młody Lijewski ma wielką przyszłość. To będą zapewne opoki reprezentacji w przyszłości. Karol Bielecki też pogra jeszcze z cztery, pięć lat. Ale Mariusz Jurasik może długo nie pociągnąć, podobnie Marcin Lijewski. Więc macie jeszcze dwa, trzy lata gry na szczycie. Wiem, że wszyscy marzą o igrzyskach w Londynie - to może być ostatni strzał.

Jak powinni zagrać Polacy, by pokonać Francję?

- Myślę, że Polacy mają problem z obroną rywali w czasie własnego ataku na pozycjach braci Lijewskich i Bieleckiego. Ale jeśli Francuzi dopuszczą do łatwych rzutów z odległości 10 metrów, nie ma takiej siły, żeby Polacy nie wygrali. Bielecki, Michał Jurecki i Lijewscy rozstrzygną wtedy mecz.

Jednak Francuzi grają agresywną obroną z wysuniętymi graczami w systemie 3-2-1. Polacy mają z tym kłopot, nie odpowiada im taka gra zupełnie. Myślę, że odpowiedzią jest równie agresywna obrona jak w meczu z Hiszpanią. Z Czechami i Słowenią zagraliście inaczej, bo były to spotkania łatwe. Ale wtedy, gdy było trzeba, byli jak skała - właśnie z Niemcami, z Hiszpanią. I prawdopodobnie tak będzie z Francją.

Ale sami nasi piłkarze mówili, że z Czechami i Słoweńcami zagrali na 100 procent...

- Też zawsze tak mówiłem do dziennikarzy. Czasem piłkarze czują się jak bohaterowie i ustawiają w głowie taki schemat: da się wygrać bez 100 proc. zaangażowania. Zauważyłem, że wzorem jest dla Polaków młody Jurecki, który zawsze wkłada 100 procent mocy. Wszyscy polscy piłkarze na niego patrzą, biorą z niego przykład. Obserwowałem go w meczu z Niemcami dokładnie. Wnosi energię do zespołu. Ale to samo można powiedzieć też o jego starszym bracie Bartoszu, obrotowym. Świetnie się wkomponował rozgrywający Tomasz Rosiński, którego wcześniej nie znałem. Gra bez strachu, zdobył ważne bramki, kiedy inni bali się wziąć odpowiedzialność za sytuację. W obronie rolę dającego energię i pomysły gra Artur Siódmiak.

Gdyby miał pan porównać formacje przeciwników?

- Nie można dziś być drużyną na najwyższym światowym poziomie bez świetnego bramkarza. Nie ma szans. Sławomir Szmal jest w formie, najlepszy według statystyk turnieju. Ale Omeyer w ważnych chwilach też jest niezawodny. Równo.

Obrona - też równo. Ale pod warunkiem, że Polacy zagrają z pełną mocą jak z Hiszpanią. Imponuje mi obrona Polaków, jest najlepsza w mistrzostwach, najbardziej agresywna. W żadnym meczu turnieju nie widziałem nawet raz lepszej obrony niż w spotkaniach Polski z Niemcami i Hiszpanią. Z drugiej strony elastyczna obrona Francuzów z Nikolą Karabaticiem jest szalenie wymagająca dla Polaków.

W ataku Polacy mają więcej możliwości. Francuzi mają słabego - jak na niego - Karabaticia. Zdobywa bramki ze skutecznością 25 procent, więc mają problem. To dlatego w jednym meczu potrafią przegrywać pięcioma bramkami, prowadzić pięcioma i na koniec zremisować. Ich gra oparta jest na Karabaticiu. Jeśli gra jeden na jeden, inny Francuz na to patrzy i idzie w swoją stronę. Jeśli się go zatrzyma, cały zespół nie ma szans. Ale Karabatić może eksplodować, to byłoby kluczowe dla Francji.

Właściwie mają na każdej pozycji dwóch, trzech światowej klasy piłkarzy, na skrzydle jest znakomity Luc Abalo. Niebezpieczeństwo dla Szmala nadciąga z każdej strony. Może wyjątkiem jest prawa połówka [tam gdzie grają w polskiej drużynie bracia Lijewscy], gdzie mają słabą skuteczność. Dlatego grają do praworęcznych, w lewą stronę - Daniela Narcisse'a, Jerome'a Fernandeza.

Francja grała na najwyższym poziomie tak wiele razy, że wydaje mi się, że się rozkręca, potrafi się dostosować do wagi meczu i klasy przeciwnika, tak aby po drodze do najważniejszego spotkania stracić jak najmniej sił. I stają się coraz lepsi.

Pozostało porównanie trenerów. Grał pan z Bogdanem Wentą w Magdeburgu, więc chyba wie pan dużo o nim.

- Byłem jego zawodnikiem tylko pół roku.

I jak było?

- Hmmm. Powiem tak: mam dla Wenty olbrzymi szacunek jako gracza.

*Stefan Kretschmar, 37 lat. Urodził się i nauczył piłki ręcznej w NRD. Wicemistrz olimpijski z Aten w 2004 roku, wicemistrz świata z 2003 roku, dwukrotny medalista mistrzostw Europy, zwycięzca Ligi Mistrzów w 2002 roku i król strzelców. Obecnie komentator DSF.

Hiszpanie liczą na Polskę » na ME w piłce ręcznej


Więcej o: