Bogdan Wenta w pogoni za siatkówką

Jako trener kadry i jednocześnie Vive Kielce Bogdan Wenta z trudem popycha nas ku światowym standardom, korzystając z bogatych niemiecko-hiszpańskich doświadczeń, ale potrzebuje natychmiastowego wsparcia. Jego wielki kapitał, wiedza i energia nie wystarczą, aby zmienić polską piłkę ręczną - pisze Marian Kmita, szef sportowej redakcji Polsatu.
Bogdan Wenta po wygranej z Hiszpanią: dalej będziemy tak szarpać!
Nawet ci, którzy piłkę ręczną traktują jako sport egzotyczny, muszą przyznać, że emocji drużyna Bogdana Wenty daje aż za dużo. Niedawno spotkałem na urodzinach przyjaciela naszego wielkiego trenera. Przymiotnik "wielki" jest jak najbardziej na miejscu i nie na wyrost, bo trener Wenta z swoim zespołem wystrzelił ponad resztę naszego szczypiorniaka niczym rakieta kosmiczna nad latawce. I tak od trzech lat, wbrew logice i słabym krajowym fundamentom, cieszymy się medalami MŚ i dramatycznymi, często wygranymi meczami na wielkich turniejach.

W rozmowie Bogdan Wenta często odwoływał się do rozwoju siatkówki w Polsce i marzył o chwili, gdy obie dyscypliny zrównają się w cywilizacyjnym standardzie. Dziś najbardziej tęskni za sponsorem, możnym i lojalnym jak Polkomtel w siatkówce. Dopiero później mówił o systemie szkolenia, organizacji ligi czy sprawności związkowych działaczy. I chyba coś w tym jest, że w otaczającym nas kapitalizmie najpierw trzeba mieć pieniądze, a dopiero później zabierać się za realizację nawet najlepszych pomysłów.

Pewnie niewielu już pamięta, ale pieniądze telekomunikacyjnego potentata zasilają naszą siatkówkę już od 1998 roku i mimo wydanych w tym czasie 20 mln dol., nie wszystko stało się od razu. Najpierw, odwrotnie niż w piłce ręcznej, były lata inwestycji, a dopiero potem przyszedł wynik. Wielkie pieniądze najpierw postawiły na nogi reprezentację mężczyzn, później kobiet, jeszcze później męską ligę, a dopiero teraz jest szansa na realny rozwój żeńskiej ligi.

Czy Bogdan Wenta ma szansę dogonić siatkówkę? Wątpię, bo mimo zdobycia dwóch medali MŚ wciąż działa samotnie, a poważnego, stałego sponsora kadry jak nie było, tak nie ma. Jako trener kadry i jednocześnie Vive Kielce z trudem popycha nas ku światowym standardom, korzystając z bogatych niemiecko-hiszpańskich doświadczeń, ale potrzebuje natychmiastowego wsparcia. Jego wielki kapitał, wiedza i energia nie wystarczą, aby zmienić polską piłkę ręczną. Pozostaje więc rozterka - czy reszta środowiska chce tego samego co Wenta i czy za nim zwyczajnie nadąży?

ME piłkarzy ręcznych. Polska pokonała Hiszpanię  »