Biegi narciarskie. Na Justynę Kowalczyk nie ma mocnych

Dwunaste zwycięstwo w karierze odniosła Justyna Kowalczyk. W sobotę w Rybińsku wygrała bieg łączony (7,5 km techniką klasyczną + 7,5 km techniką dowolną). We wtorek leci do Kanady
Tam czekają ją dwa starty w Pucharze Świata, a później igrzyska w Vancouver. Na trasach PŚ Kowalczyk nie ma sobie równych. Po 11 z 21 startów ma aż 1415 punktów. Dla porównania - do zdobycia Kryształowej Kuli w poprzednim sezonie wystarczyło jej 1810 punktów. Wszystko wskazuje na to, że w tym przekroczy magiczną w biegach barierę 2000 punktów. Na razie ma o 268 punktów więcej od wiceliderki PŚ Słowenki Petry Majdić i o ponad 500 wyprzedza trzecią w klasyfikacji generalnej Finkę Aino-Kaisę Saarinen. Obie nie startowały w rosyjskim Rybińsku.

Na starcie do biegu łączonego stanęły zaledwie 24 zawodniczki z sześciu krajów, w tym aż 12 Rosjanek. Będąca w wyśmienitej formie Kowalczyk prowadziła od startu do mety.

Pierwszą część biegu (7,5 km klasykiem) wykorzystała do uzyskania przewagi, która pozwoliła jej spokojnie pobiec drugą część dystansu krokiem łyżwowym.

Szybko odbiegła rywalkom na kilkanaście metrów i kontrolowała wydarzenia na trasie. Przy okazji wygrywała lotne premie ustawione na 3750 m i 11,25 km. Każda warta była 15 punktów PŚ. Dzięki temu za zwycięstwo zdobyła nie 100, ale 130 pkt.

Jeśli ktokolwiek miał obawy o to, jak Kowalczyk poradzi sobie techniką dowolną, szybko się ich pozbył. Po dwóch kolejnych kilometrach przewaga nad pięcioma próbującymi gonić Polkę zawodniczkami urosła do 15 sekund. Polka była klasą sama dla siebie. Jak tydzień wcześniej w estońskiej miejscowości Otepäeä.

Trener Aleksander Wierietielny powiedział wtedy, że "Justysia bawiła się na trasie, nie padła za linią, znaczy, że nie wyeksploatowała wszystkich sił, a przewaga mogła być większa, tyle że nie było konieczności się szarpać".

Identyczny scenariusz miały ostatnie kilometry biegu w Rybińsku. W pewnym momencie rywalki odrobiły nawet kilka sekund, ale Kowalczyk szybko pozbawiła ich złudzeń.