Smuda: Nie chodzi o wygraną

- Zagraliśmy jedno spotkanie po zaledwie jednym treningu, w dodatku po długiej podróży - usprawiedliwiał sowich zawodników Franciszek Smuda po porażce z Danią.
Trzy mecze międzypaństwowe rozegrała reprezentacja Polski pod wodzą Franciszka Smudy. Jak dotąd wygrała raz, z Kanadą. Uległa Rumunii i teraz Danii. To ostatnie spotkanie trudno określić nawet mianem oficjalnego, bo bronili się przed tym rękoma i nogami rywale Polaków. Wystąpili w nim zawodnicy na co dzień grający w krajowych ligach. A więc ci, którzy być może za dwa lata stanowić będą trzon reprezentacji na Euro 2012. Czy jest z czego wybierać? Według obserwatorów nie bardzo. Innego zdania jest Smuda, który na łamach "Przeglądu Sportowego" irytował się, że dziennikarze już wieszczą klęski. - Zagraliśmy pierwszy mecz po zaledwie jednym treningu, w dodatku po długiej podróży, a słyszę już komentarze, że nie tak to miało wyglądać - mówi selekcjoner. - To kiedy my coś zbudujemy? Nie chcę wygrywać wszystkiego po 5:0, zamierzam najpierw wyselekcjonować kadrę.

Czy jednak tajskie upały, przerwa w rozgrywkach ligowych to dobry czas i miejsce na selekcję? Według Smudy owszem. - Niektórzy mogą odbierać ten mecz tylko jako porażkę. A ja np. zauważyłem, że taki Łukasz Mierzejewski całkiem dobrze zaprezentował się na prawej obronie. Podobnie ciepło mogę powiedzieć o Macieju Rybusie. To zawodnik, który powinien niedługo przekroczyć pewną barierę, wyjść na wyższy poziom - uważa Smuda.

Według niego mecz był kolejnym cennym doświadczeniem i po raz kolejny zaapelował, by nie patrzeć na niego przez pryzmat li tylko wyniku. - Niektórzy zawodnicy pomimo braków kondycyjnych pokazali to, czego szukam - ponadprzeciętne umiejętności i tym nadrabiali braki fizyczne i wydolnościowe - tłumaczy Smuda.

To chyba nie dotyczyło bramkarza Wisły Kraków Mariusza Pawełka, który zawalił gola, nie popisał się też przy kolejnym.

Pawełek: mam dobry sezon, chcę się przebić do kadry na dłużej
Prasa po porażce zDanią >