Rajd Dakar 2010: Sainz i Al-Attiyah bez respektu

Na sobotnim, ostatnim etapie Rajdu Dakar z Santa Rosa w prowincji La Pampa do stolicy Buenos Aires zdecyduje się kto zwycięży wśród kierowców samochodów. Od kilku dni faworytem jest Carlos Sainz, ale w czwartek Nasser Al-Attiah znów odrobił ponad dwie minuty do Hiszpana i w generalnej klasyfikacji traci zaledwie 2 min. i 48 s.
Etap z San Rafael do Santa Rosa w środkowej Argentynie z 368-kilometrowym odcinkiem specjalnym wygrał Stephane Peterhansel, Ale nie na Francuza była zwrócona uwaga widowni ale na Hiszpana i Katarczyka. Obaj startują w teamie Volkswagen, obaj nie dojechali do mety przed rokiem i to jeden z nich w sobotę wygra Rajd Dakar 2010.

W środę różnica między nimi wynosiła mniej niż pięć minut, ale w czwartek Carlos Sainz dojechał na metę prawie minutę szybciej niż rywal. Gdy kierowcy wrócili do Argentyny, a etapy zaczęły przypominać te z cyklu WRC niewielu dawało szansę Katarczykowi. Sainz to dwukrotny mistrz świata WRC. Końcówka Dakaru wydawała się dla niego idealna. Ale w piątek stracił do Al-Attiyaha 2 min. 32 s. a mógł więcej. - Przez pewien czas jechaliśmy w dużym kurzu bardzo blisko siebie. Próbowałem go wyprzedzić ale on zajeżdżał mi drogę. Dostawał nawet znaki od organizatorów że powinien minie przepuścić, ale tego nie zrobił. To nie fair i niebezpieczne np. dla motocyklistów - twierdzi Katarczyk, który w piątek pojechał jak burza.

- Na etapie było bardzo szybko. Samochód spisywał się znakomicie, a Timo [Gottschalk, pilot Al-Attiyaha - przyp. KD] odwalił kawał dobrej roboty. Mam bardzo dobre przeczucie przed ostatnim etapem. Carlos będzie startował czwarty, a to oznacza że pojedzie w kurzu. Jutro tak jak dziś będzie go mnóstwo - dodał Katarczyk

Różnica między pierwszym a drugim kierowcą jest najmniejsza spośród kierowców w czołówce. Jeśli na trasie nie przydarzy się żadna katastrofa, trzecie miejsce w tegorocznym rajdzie zajmie Amerykanin Mark Miller, również z Volkswagena, który do Sainza i Al-Attiyaha traci ok. pół godziny, a wyprzedza czwartego Stephane'a Peterhansela o prawie dwie godziny.

Co było najważniejsze na Dakarze - głosuj tutaj »