Sport.pl

Liga hiszpańska. 30. kolejka

19 lat czekają piłkarze Realu Madryt na ligowe zwycięstwo na stadionie Camp Nou. I poczekają jeszcze co najmniej sezon, bo w sobotę zremisowali z Barceloną 1:1. Dotychczasowy lider - Valencia - przegrał z ostatnim w tabeli Rayo Vallecano 1:2.
- Gdyby im się wreszcie udało, to byłby koniec świata. Jako fan "Barcy" mam nadzieję, że nigdy tu nie wygrają - mówił trener Carles Rexach, któremu być może już wkrótce rzeczywiście będzie musiała wystarczyć rola kibica. Jego posada jest zagrożona od tygodni, a remis z obrońcami tytułu praktycznie wyklucza Katalończyków z rywalizacji o mistrzostwo. W dodatku - co przyznał sam szkoleniowiec - do przerwy gospodarze grali słabiutko. "Barcy" nie przekreśla natomiast prowadzący "Królewskich" Vicente del Bosque. - Może nie są w idealnej sytuacji, ale wciąż pozostały 24 punkty do zdobycia - powiedział. - Nie mówię tego przez grzeczność, po prostu jestem przekonany, że z naszymi dzisiejszymi rywalami wciąż się trzeba liczyć.

Del Bosque był niezadowolony z remisu, ale w sobotę żadna z drużyn nie sprawiała wrażenia zdeterminowanej, by wygrać. Obie atakowały dość niechętnie, dlatego najciekawiej było tuż po rozpoczęciu, kiedy na boisko wtargnęli antyglobaliści, którzy zjechali do Barcelony z okazji szczytu Unii Europejskiej. Okolica wokół stadionu była chroniona jak nigdy dotąd, odpowiedzialni za bezpieczeństwo dali się za to oszukać wewnątrz obiektu. Nikt nie zauważył, że dwaj brodaci mężczyźni z napisem (w języku katalońskim) "powstrzymajmy kapitalistyczną Europę" na plecach wbiegają na murawę i przykuwają się kajdankami do słupków bramki "Barcy". Sędzia przerwał grę, dopiero gdy usłyszał krzyki osłupiałego bramkarza Roberto Bonano. Piłkarze dziesięć minut przyglądali się, jak przedstawiciele służb porządkowych usiłują rozkuć demonstrantów. Tych ostatnich wygwizdano, ale po przerwie najważniejszy wieczór roku w stolicy Katalonii zakłócili kolejni dwaj śmiałkowie. Baskijscy nacjonaliści zdążyli jednak tylko pomachać flagą swego regionu, po czym zostali wyprowadzeni ze stadionu. I aresztowani, podobnie jak wrogowie kapitalizmu. Cała czwórka cel jednak osiągnęła - ich wyczyny podziwiali widzowie z blisko 200 krajów świata.

Piłkarze natomiast nie mieli zbyt wielu zaskakujących pomysłów. Choć na boisku roiło się od zawodników wybitnych, to nie ich kunsztowne popisy, lecz kompromitujące błędy obrońców przesądziły o wyniku. W 38. min Raul Gonzalez stracił piłkę w polu karnym rywali, ale Francesco Coco bezmyślnie kopnął ją w kierunku Zinedine'a Zidane'a, który bez wahania strzelił w róg bramki Bonano. Gospodarze wyrównali w jeszcze bardziej kuriozalnych okolicznościach. Xavi uderzył z dystansu bardzo mocno, ale wprost w zastępującego Ikera Casillasa Cesara, który zagapił się, zdołał tylko sparować piłkę prawą dłonią, ta przelobowała go i wpadła do siatki. Xavi, rzadko ostatnio grający defensywny pomocnik, rodowity Katalończyk, mógł zostać bohaterem wieczoru. Na sekundy przed końcem trafił jednak z rzutu wolnego tylko w poprzeczkę. Wcześniej równie niewiele do szczęścia zabrakło Raulowi, który próbował przelobować Bonano (kolejny błąd: Argentyńczyk niepotrzebnie wyszedł z bramki).

Mecz miał być pojedynkiem dwóch najskuteczniejszych piłkarzy Primera Division. Prowadzący w klasyfikacji strzelców Fernando Morientes siedział jednak na ławce, a goniący go Patrick Kluivert wypadł bezbarwnie. Ich słabszą formę wykorzystał Diego Tristan z Deportivo. W Pampelunie (Osasuna przegrała 1:3) uzyskał klasyczny hat trick i zrównał się dorobkiem z Holendrem (obaj zdobyli 15 bramek).

Wyniki:

BARCELONA - REAL MADRYT 1:1 (0:1): Xavi (59.) - Zidane (38.);

OSASUNA - DEPORTIVO LA CORUNA 1:3 (0:3): Aloisi (90., karny) - Tristan (7., 18., 32., karny);

FC BARCELONA - REAL MADRYT 1:1 (0:1): Xavi (59.), Zidane (39.)

OSASUNA PAMPELUNA - DEPORTIVO LA CORUNA 1:3 (0:3): Aloisio (90., karny) - Tristan (7., 18., 32., karny)

ALAVES - ATHLETIC BILBAO 2:3 (2:2): Cruyff (5., 12.) - Tiko (43.), Urzaiz (45.), Larrazabal (76., karny)

CELTA VIGO - LAS PALMAS 3:2 (2:0): Catanha (21.), Mostowoi (38.), Karpin (76.) - Orlando (57.), Paqui (74.)

REAL SOCIEDAD - ESPANYOL BARCELONA 1:0 (1:0): Kovacevic (19.)

REAL SARAGOSSA - BETIS SEWILLA 1:1 (1:0): Bilic (26.) - Dani (70.)

SEVILLA - MALAGA 0:2 (0:0): Dely Valdes (59., 76.)

VILLAREAL - VALLADOLID 2:2 (0:2): Calleja (82.), Arruabuena (87.) - Fernando (10., karny), Luis Garcia (15.)

TENEFIFE - MALLORCA 0:0

RAYO VALLECANO - VALENCIA 2:1 (1:0): Pellegrino (45. samobójcza), Corino (58.) - Angulo (28.)

1. Real M. 30 53 57-32

2. Valencia 30 53 36-24

3. Deportivo 30 51 45-35

4. Betis 30 50 35-26

5. Celta 30 48 50-36

6. Athletic 30 48 43-43

7. Barcelona 30 47 49-29

8. Alaves 30 42 31-32

9. Malaga 30 41 35-37

10. Espanyol 29 41 37-41

11. Valladolid 30 40 35-48

12. Sevilla 30 38 43-36

13. Mallorca 30 34 34-39

14. Villarreal 30 34 32-38

15. Osasuna 30 34 28-39

16. Sociedad 30 33 36-43

17. Las Palmas 30 33 31-38

18. Saragossa 30 33 28-42

19. Rayo 30 32 36-47

20. Tenerife 30 32 24-39