Czy siatkówka to sport niszowy? Świetlicowy?

"Nasz polski pryzmat może mocno zniekształcać ogólne pojęcie o miejscu i roli siatkówki w światowym sporcie" - pisze w felietonie do Gazety Sport.pl pt. "Polska walczy o siatkarski świat" Marian Kmita, szef Polsatu Sport.
Mój dobry przyjaciel, co to się zna na sporcie, rzekł mi w święta rzecz straszną, że siatkówka to w świecie sport niszowy i takim na zawsze pozostanie. Niestety, nie powiedział nic więcej, bo czasu nie było, ale zasiał ziarno niepewności w mojej zafascynowanej od lat tą grą głowie. Jakże to, przecież jesteśmy mistrzami Europy i wicemistrzami świata, dlaczego więc nisza?

Z drugiej strony dotarło jednak do mnie, że nasz polski pryzmat może mocno zniekształcać ogólne pojęcie o miejscu i roli siatkówki w światowym sporcie. Jeszcze bardziej przygnębił mnie obraz pustych trybun w Atenach podczas meczu Ligi Mistrzów: Panathinaikos - Piacenza. Mecz sportowo fantastyczny, na parkiecie gwiazdy z całego świata, a na trybunach ledwie rodziny graczy i garstka widzów. Nerwowo zacząłem przeglądać statystyki innych meczów i - o zgrozo - stwierdziłem, że widownia w Atenach oscyluje wokół europejskiej średniej. Ba, wśród 24 drużyn elitarnej Champions League raptem tylko cztery reprezentują stolice europejskich krajów. Paryż, Moskwa, Ateny i Sofia, reszta to miasta i miasteczka co najwyżej stutysięczne, a i te należą do rzadkości. Jakże więc jest z tą popularnością siatkówki tak hołubionej w Polsce od dziesięcioleci?

Prawda jest taka, że w Polsce ten sport ma rzeczywiście wyjątkową pozycję, a przyczyn tego jest wiele. Jesteśmy w tej dziedzinie faktyczną potęgą, dotyczy to nie tylko sportu, ale też poziomu organizacji imprez, ich medialnej oprawy i wielkiego zaangażowania samych mediów. Mój cytowany wyżej przyjaciel uzmysłowił mi, że w skali świata jest to zaiste wyjątkowe. To ogromny skarb i kapitał stawiający nas w wąskiej grupie państw wyznaczającej kierunki i trendy rozwoju siatkówki. To powód do dumy, a nie kompleksów. Bo ile jest dziedzin współczesnego życia, w których Polska jest światową forpocztą przyszłości?

Siatkówka wyróżnia się zdecydowanie. Ba, nadchodzi czas, kiedy na Polaków spadnie odpowiedzialność za eksport siatkarskiego know-how. Nasi działacze muszą zasiadać we władzach CEV oraz FIVB i wymuszać standardy widowiska, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Mój redakcyjny kolega Piotr Pykel już jest w komisji medialnej FIVB i to nie tylko z powodów prestiżowych. To zaszczyt, który daje także realny wpływ na globalną politykę światowej federacji w dziedzinie mediów. A jak to ważne, można było zobaczyć w zeszłym roku, porównując jakość transmisji z ME z Turcji i Polski.

Do siatkówki można łatwo zniechęcić, jeśli traktuje się ją niepoważnie. A wtedy zamknięcie w świetlicowej niszy będzie rzeczywiście nieuchronne.

Marian Kmita