Oberhof będzie szczęśliwy dla Tomasza Sikory?

- Ważne, żeby forma zaczęła iść w górę. Czuję się dobrze, ale dopiero najbliższe starty pokażą, gdzie naprawdę jestem - mówi Tomasz Sikora przed sobotnim biegiem PŚ na 10 km w niemieckim Oberhofie.
Sikora wraca do startów w PŚ po trzech tygodniach przerwy. Początek sezonu nie był dla niego udany. W grudniu najwyżej był 6. na 20 km w Pokljuce, ale poza tym zawodził i zajmował miejsca nawet w ósmej dziesiątce. Tak słaby początek w sezonie olimpijskim sprawił, że w biatlonowej kadrze pojawiła się nerwowość. Sikora niechętnie rozmawiał z dziennikarzami, a trener Roman Bondaruk bezradnie rozkładał ręce, nie wiedząc, co odpowiedzieć.

Wszyscy zdają sobie sprawę, że styczeń to ostatni dzwonek na powrót do formy przed lutowymi igrzyskami w Vancouver. Nic dziwnego, że Bondaruk zarządził dla Sikory dodatkowe indywidualne treningi, przez które został trzy dni dłużej na zgrupowaniu we włoskiej Anterselvie. Do Oberhofu Sikora dotarł dopiero w czwartek i nie wystartował w sztafecie, co i tak miałoby niewielki sens, bo nawet z liderem w składzie szansy na olimpijską kwalifikacje męska drużyna praktycznie nie ma.

- Moja forma idzie w górę, ale nie są to jeszcze wyniki, które sprawiałyby satysfakcję. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej, a w lutym w Vancouver osiągnę optymalną dyspozycję. Tym niemniej już teraz chciałbym osiągać dobre rezultaty, które z pewnością pomogłyby mi podbudować się psychicznie - powiedział Sikora w rozmowie z Eurosportem po przyjeździe do Niemiec.

Na swojej stronie internetowej Polak napisał, że ma nadzieję, że Oberhof znów będzie dla niego szczęśliwy. To właśnie tam w zeszłym roku został liderem PŚ i dwukrotnie w ostatnich latach stawał na podium. Początek biegu na 10 km o 12.45. Relacje w Eurosporcie i TVP Sport. W kobiecym sprincie na 7,5 km triumfowała Niemka Simone Hauswald. Najlepsza z Polek Magdalena Gwizdoń była 49. W niedzielę biegi pościgowe.