Gwiazdy Skry Bełchatów w drużynie marzeń, teraz Liga Mistrzów

Spotkanie z liderem belgijskiej ekstraklasy w Lidze Mistrzów pokaże, czy siatkarze Skry Bełchatów, którzy w sobotę odpadli z Pucharu Polski, wychodzą z kryzysu.
Po sensacyjnej porażce z Resovią mistrzowie kraju nie mają już szans zrealizować wszystkich celów na ten sezon, ale w klubie są zadowoleni z poziomu gry w ostatnim meczu. - Trudno się cieszyć z wygranej 3:1, kiedy nie udało się awansować do finału. Ale poza wynikiem wszystko było lepsze niż w poprzednich pojedynkach - mówi Jakub Novotny, atakujący PGE Skry.

Trener Jacek Nawrocki ma do dyspozycji coraz więcej zawodników zdrowych i, co jeszcze ważniejsze, w rosnącej formie. - Ostatnio ciężko pracowaliśmy z myślą o styczniu. Mam nadzieję, że efekty będą widoczne - mówi szkoleniowiec drużyny z Bełchatowa, który wcześniej wyliczył, że od początku listopada do świąt Skra miała tylko osiem normalnych zajęć.

Bełchatowian czeka bardzo trudne zadanie, bowiem zmierzą się z drużyną budowaną przede wszystkim na Ligę Mistrzów. W belgijskiej ekstraklasie Knack Randstad Roeselare ma tylko jednego poważnego rywala Noliko Maaseik. W pierwszym meczu Skra pokonała Belgów 3:0, zaskakując ich ustawieniem bez atakującego. - Zanim połapaliśmy się, o co chodzi, trwał już trzeci set - przyznał trener Roeselare, które w ostatnich latach regularnie wygrywało z polskimi zespołami.

Nawrocki twierdzi jednak, że priorytetem jest ustawienie z klasycznym atakującym. Tym bardziej że dochodzący do siebie po długich kontuzjach Mariusz Wlazły i Novotny spisują się coraz lepiej. Pierwszy w spotkaniu z Resovią atakował z 65-procentową skutecznością, i to w najważniejszych fragmentach spotkania. Dłużej na boisku przebywał Czech, który podobno jest w lepszej dyspozycji. - Fizycznie czuje się już tak jak w poprzednim sezonie, brakuje mi jednak ogrania - mówi najlepszy zawodnik PlusLigi w poprzednim sezonie.

Nawrocki nie wyklucza jednak, że w razie kłopotów może wrócić do trzech przyjmujących. Jego zdaniem ewentualne zwycięstwo znacznie przybliży Skrę do awansu do drugiej rundy.

Humor bełchatowianom poprawiła informacja, że trzech z nich znalazło się w drużynie gwiazd ubiegłego roku wybranej przez ekspertów "L'Equipe". W pierwszej szóstce są środkowy Daniel Pliński i skrzydłowy Bartosz Kurek, najmłodszy zawodnik w dwunastce wyróżnionych. W rezerwie jest jeszcze Stephane Antiga.

Początek spotkania o godz. 20.30, a transmisję przeprowadzi Polsat Sport Extra.

Największe armaty Skry Bełchatów » wracają do gry