Sport.pl

Droga do Vancouver Justyny Kowalczyk: Z nowym rokiem szybkim krokiem

Niesamowita Justyna Kowalczyk już liderką Pucharu Świata i Tour de Ski! Polka jest największą faworytką najbardziej prestiżowych, najlepiej punktowanych i opłacanych zawodów w biegach narciarskich
Trzydzieści dziewięć dni przed igrzyskami olimpijskimi w Vancouver najlepsza biegaczka świata ubiegłego sezonu jest w niesamowitej formie! W każdym z trzech startów w TdS nie była niżej niż na trzecim miejscu.

W piątkowym prologu w Oberhofie była trzecia, wygrała sobotni bieg na dochodzenie na 10 km techniką klasyczną i wreszcie w niedzielę zajęła drugie miejsce w sprincie. Pokonała ją tylko najlepsza sprinterka świata poprzedniego sezonu - Słowenka Petra Majdić.

Wielką klasę polska biegaczka pokazała jednak w sobotnim biegu pościgowym. Na trasę wyruszyła jako trzecia - 16 sekund za Majdić, która wygrała prolog. Między Polką a Słowenką była jeszcze Rosjanka Korostieliewa, ale to rasowa sprinterka, która nie liczyła się w ostatecznej rozgrywce. Kowalczyk dość szybko odrobiła stratę i długo biegła razem ze Słowenką. Nie udało jej się odjechać, ale Polka jako pierwsza minęła półmetek i prowadzenia nie oddała do końca.

Do walki o zwycięstwo włączyły się Finka Aino-Kaisa Saarinen i Norweżka Kristin Stoermer Steira, które dogoniły Kowalczyk na trzy kilometry przed metą. - Przeżyłam na trasie ciężkie chwile - opowiadała polska biegaczka na konferencji prasowej. - Byłam bardzo zmęczona po pierwszych pięciu kilometrach. Szczególnie ciężko mi było, kiedy słyszałam, że Saarinen jest za mną dziesięć sekund. Potem pięć. I się zbliża... Na szczęście dałam sobie radę, ale mam nadzieję, że w kolejnych startach nie będę już się tak męczyła.

Kowalczyk wygrała po pięknym finiszu, widać było, jak dobrze ma posmarowane narty - swoim konkurentkom odjeżdżała nawet na zjazdach.

Niedzielne sprinty techniką klasyczną (po raz pierwszy w czteroletniej historii Tour de Ski) były spektaklem dwóch aktorek - Kowalczyk i Majdić. Polka jako druga przybiegła w kwalifikacjach, potem wygrała swój ćwierćfinał. W następnych biegach już tak dobrze nie było - wszystko przez to, że musiała ścigać się z Majdić. W półfinale prowadziła od startu, ale na ostatnich metrach kiedy była pewna awansu do finału, pozwoliła się wyprzedzić Słowence. W finale Polka minimalnie zagapiła się na starcie i po kilkudziesięciu metrach była dopiero piąta. Szybko odrobiła straty - na podbiegu, na którym różnica wzniesień wynosiła 30 m - a jedyną, której nie udało jej się wyprzedzić, znowu była Majdić.

Słowenka była w niedzielę lepsza od Polki, ale Kowalczyk znakomicie biega sprinty techniką klasyczną - na igrzyskach jest taka konkurencja. W tym sezonie wygrała ten dystans w Kuusamo.

- Podczas Tour de Ski nie wybiegam w przyszłość dalej niż do kolejnego biegu - mówiła Kowalczyk po sobotnim starcie. - Najchętniej odpuściłabym poniedziałkowy start w Pradze w ulicznym sprincie. Nie lubię się ścigać po płaskim, ale żeby być sklasyfikowanym w TdS, trzeba ukończyć wszystkie biegi. Słyszałam jednak, że w porównaniu z ubiegłym rokiem trasę w Pradze zmieniono. Nie będę też spekulowała teraz, co będzie 10 stycznia podczas podbiegu na Alpe Cermis. Powiem tylko, że lubię długie podbiegi. Chciałabym być pierwsza na szczycie, ale do tego jeszcze daleka droga.

Kowalczyk jest w znakomitej formie, w konkurencjach techniką klasyczną zdominowała rywalki. Znakomicie spisują się estońscy serwismeni Are Mets i Peep Koidu. - Jak oni się nie mylą i narty dobrze jadą, to Justyna też dokłada coś od siebie. Ma z czego krzesać iskry - mówił trener Aleksander Wierietielny. I dodał, że "Justysia zwykle zaczyna dobrze biegać po Tour de Ski". W pierwszym starcie w tej imprezie była jedenasta, w drugim - siódma, w trzecim - czwarta. Obecnie jest liderką i niewiele wskazuje na to, by tę lokatę oddała do końca.

Pozostałe biegi TdS

4 stycznia: sprinty w Pradze na 1,2 km stylem dowolnym

6 stycznia: 16 km kobiet, 35 km mężczyzn z Cortiny d'Ampezzo do Toblach (bieg pościgowy), styl dowolny

7 stycznia: 5 km kobiet, 10 km mężczyzn w Toblach, styl klasyczny

9 stycznia: 10 km kobiet, 20 km mężczyzn ze startu wspólnego w Val di Fiemme, styl klasyczny

10 stycznia: finałowy podbieg w Val di Fiemme, 9 km kobiet, 10 km mężczyzn, styl dowolny
W poniedziałek tylko z "Gazetą Wyborczą" program do rozliczenia podatkowego
- dla osób fizycznych
- dla osób prowadzących działalność gospodarczą


Tour de Ski. Sprint. Kobiety (1,6 km techniką klasyczną): 1. P. Majdic (Słowenia) 4.18,8; 2. J. Kowalczyk (Polska) strata 2,1 s; 3. A.-K. Saarinen (Finlandia) 3,6; 4. A. Follis (Włochy) 9,3; 5. K. Stoermer Steira (Norwegia) 10,6; 6. A. Prochazkova (Słowacja) 21,2.
Klasyfikacja generalna (po dwóch wyścigach): 1. J. Kowalczyk (Polska) 37.56,1; 2. A. Kaisa Saarinen (Finlandia) 4,3; 3. K.-S. Steira (Norwegia) 30,1; 4. P. Majdic (Słowenia) 34,5; 5. A. Follis (Włochy) 39,7; 6. V. Kuitunen (Finlandia) 1.04,3.