Guardiola: Dzięki remisowi z Villarreal będziemy silniejsi

Mistrz stracił pierwsze punkty na Camp Nou w tym sezonie. Po słabym meczu zremisował z Villarrealem 1:1. Teraz Real może awansować na pozycję lidera. Gra z Osasuną o 21. Relacja na żywo w Sport.pl
W pierwszym meczu 2010 r. Barca nie przypominała zespołu, który przez poprzednie 12 miesięcy zachwycał kibiców na całym świecie. Z trudem kleciła akcje, rzadko udawało się jej przedostać w pole karne Villarrealu. - Dzięki temu remisowi będziemy silniejsi, bo zobaczyliśmy, że każdy mecz będzie trudny. To dla nas dobra lekcja - mówił José Guardiola.

Trener Barcy nie mógł w sobotę wystawić przygotowujących się do Pucharu Narodów Afryki Yai Toure i Seydou Keity, na ławce rezerwowych zaczął mecz wracający po kontuzji Andres Iniesta, z trybun oglądał go Leo Messi, który dostał dłuższy urlop i do Katalonii przyleciał dopiero w sobotę. Guardiola uzupełnił skład piłkarzami ze szkółki. Od pierwszej minuty zagrał Jonathan Dos Santos i spisał się słabo. Za tydzień w spotkaniu z Tenerife zabraknie w dodatku Zlatana Ibrahimovicia. Sfrustrowany decyzjami sędziów Szwed ostro się z nimi kłócił, a w ostatnich minutach meczu z Villarrealem dostał żółtą kartkę za brutalny faul i będzie musiał pauzować. - On ma wielki temperament, ale musi nad nim panować, bo pewnego dnia może wylecieć z boiska - mówił Guardiola.

Mimo osłabień władze Barcelony nie zamierzają szaleć w zimowym oknie transferowym. Przez ostatnie miesiące starały się sprowadzić Robinho z Manchesteru City, ale kilka dni temu prezes Joan Laporta powiedział, że Brazylijczyk na Camp Nou nie zagra. - Przygotowaliśmy ofertę, której Anglicy nie zaakceptowali. Jesteśmy zadowoleni ze składu, choć oczywiście nie można wykluczyć niespodziewanych transferów - mówił Laporta.

Przebudowa drużyny zacznie się dopiero latem. Nie wiadomo, czy pokieruje nią Guardiola, bo wciąż nie przedłużył wygasającego w czerwcu kontraktu. - Pep potrzebuje czasu. Bardzo chcemy, by został - mówi prezes Barcy. Trener o nowej umowie rozmawiać nie chce, ale hiszpańskie media twierdzą, że czeka z podpisem, aż będzie wiadomo, kto zastąpi Laportę. Wybory prezesa Barcy odbędą się latem, na razie nie wiadomo nawet, kto w nich wystartuje.

Mało prawdopodobne, by w styczniu piłkarzy kupował Real. Mimo zerwania więzadeł przez obrońcę Pepego, który może nie zagrać do końca sezonu, dyrektor sportowy Jorge Valdano powiedział kilka dni temu piłkarzom, by nie spodziewali się wzmocnień.

W poniedziałek tylko z "Gazetą Wyborczą" program do rozliczenia podatkowego
- dla osób fizycznych
- dla osób prowadzących działalność gospodarczą