Justyna Kowalczyk nie jest z kosmosu

Justyna Kowalczyk jest fenomenalną sportsmenką, ale nie ma nadludzkich parametrów. W jej przypadku kosmos polega na tym, że znosi ciężki trening. Takie obciążenia wytrzymałoby najwyżej kilka osób na świecie - mówi doktor Jarosław Krzywański
Robert Błoński: Justyna Kowalczyk z każdym sezonem jest lepsza. Biegi narciarskie to sport wytrzymałościowy, gdzie więc jest granica jej możliwości?

Jarosław Krzywański *: Piramida sukcesu to bryła składająca się z wielu cegiełek. W biegach jak największy udział muszą mieć elementy związane z wydolnością fizyczną, stanem zdrowia, wytrenowaniem organizmu, treningiem specjalistycznym, psychicznym, mentalnym, treningiem mózgu i sprzętem oraz techniką biegania, aby do minimum ograniczyć wpływ czynników zewnętrznych, na które sportowiec nie ma wpływu. W biegach element przypadkowości odgrywa małą rolę, ale zdarza się, że ktoś komuś zabiegnie drogę.

Na czym polega fenomen Justyny?

- Wszystkie elementy, o których wspomniałem, próbuje kształtować w równy sposób i doprowadzić je do perfekcji. Robi to przez odpowiedni monitoring stanu zdrowia, obciążeń czy po prostu dbając o zdrowie. Jej siła polega na świetnej organizacji. Każdy w jej zespole wie, co ma robić. Justyna jest niesamowicie wymagająca. Najpierw jednak wymaga od siebie, potem od innych. Dba o najmniejszy szczegół.

Sukcesy wynikają z tego, że świetnie radzi sobie z gigantycznymi obciążeniami treningowymi. Sukces sportowca często nie polega na zniesieniu obciążenia fizycznie, tylko psychicznie. Musi sobie wyobrazić, że aby na końcu wygrać, trzeba przebiec tyle i tyle kilometrów oraz udźwignąć tyle i tyle kilogramów. Justyna z roku na rok zdobywa doświadczenia startowe, nauczyła się radzić sobie ze stresem w trakcie biegu, jest mądra na trasie.

Pracę magisterską pisała o sobie. Wspomina, że kiedy zdobywała młodzieżowe mistrzostwo świata, wyniki badań miała kosmiczne.

- Jej wyniki badań wydolnościowych są zdecydowanie w górnych granicach dla jej płci i wieku w sportach wytrzymałościowych, szczególnie gdy chodzi o wysiłek wykonywany rękami. Są jednak sportowcy z identycznymi parametrami, ale jeden wygrywa, a drugi jest dziesiąty. To nie jest prosta zależność, że ktoś z dobrą wydolnością i wytrzymałością osiągnie sukcesy w biegach. Justyna jest konsekwentna. Ma ogromną potrzebę wygrywania i tak organizuje swoje życie, by ten cel zrealizować. Współpracowałem z wieloma mistrzami i wieloma talentami, ale tak perfekcyjnie zorganizowanej i zdeterminowanej zawodniczki, z teamem, w którym każdy wie, co i jak ma robić - nie spotkałem. Justyna ma zaufanie do metod trenera Wierietielnego. Wydaje się, że granica jej możliwości jest blisko, ale co roku się przesuwa. Wystarczy, że podczas przygotowań poprawi choć jeden z parametrów.

Polska królowa śniegu - kliknij na zdjęcie aby zobaczyć galerię



Jak długo może utrzymać taką dyspozycję?

- Patrząc, jak potrafi radzić sobie z obciążeniami, to latami. Jeśli tylko znajdzie motywację do wygrywania, długo będzie królowała w biegach. Justyna to przykład, jak ciężką pracą można osiągnąć sukces w sporcie. Większość zawodników o podobnych parametrach nie jest w stanie trenować tak jak ona. To potrafiłoby najwyżej kilka osób na świecie. Problem nie w tym, jak osiągnąć poziom wydolności Justyny, tylko jak znieść te nużące i monotonne obciążenia treningowe. Po MŚ w Libercu czytałem pana artykuł o treningu Justyny. Gdy przeczyta go fizjolog, usiądzie z wrażenia. Normalny człowiek powie, że to niemożliwe.

Do kogoś można ją porównać?

- Taką objętość treningów, choć innego rodzaju, widziałem tylko raz w życiu. U Agaty Wróbel przed igrzyskami w Sydney. Liczba godzin, jednostek treningowych, długość okresu przygotowawczego były podobne.

I można latami znosić takie obciążenia?

- Fachowcy mówią, że człowiek i jego mięśnie są w stanie wytrzymać dużo. Serce też. Pierwszy wypala się ośrodkowy układ nerwowy, słabną czynniki motywacyjne, o których wspominałem.

Jak u Otylii Jędrzejczak?

- Na przykład. Ale u Justyny nie ma o tym mowy. Kolejne sukcesy motywują ją do większej pracy. Ona kocha biegać na nartach, ścigać się, uwielbia wygrywać. To jest to! Robiąc to, co lubi, całkiem nieźle z tego żyje.

W 2010 roku są igrzyska, w 2011 mistrzostwa świata w Oslo, ale w 2012 nie ma wielkiej imprezy. Justyna może wtedy odpocząć?

- Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Ona potrzebuje walki i startów, bo ją napędzają. Justyna potrafi wypoczywać, szybko się regeneruje. Dba o dietę, dobrze się nawadnia. Sama się kontroluje. Świetnie znosi zmianę warunków otoczenia. Umie się adaptować. W wysokich górach wielu zawodników nie może trenować z pełnym obciążeniem. Justyna może.

Tu nie ma cudów, zupy z żółwia czy bułki z bananem. Jest konsekwentna realizacja planu ułożonego przez trenera. Wszystko, co ma, wypracowała treningiem. Jej forma jest stabilna, nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Ci, którzy idą na skróty, wygrywają przez miesiąc. Potem znikają. Justyna nie zniknie. Życie nauczyło ją radzić sobie z problemami. Kosmos polega na tym, że potrafi ciężko pracować.

*Jarosław Krzywański - specjalista chorób wewnętrznych i medycyny sportowej. Członek sztabu medycznego Polskiej Misji Olimpijskiej

Justyna w wielkiej formie przed igrzyskami w Vancouver!