Marcin Prus - firmowy znak polskiej siatkówki

Jest rok 1997. W Bahrajnie młodzi siatkarze walczą w Mistrzostwach Świata Juniorów. Zdobywają złoty medal, a MVP tego turnieju zostaje wybrany polski środkowy. Ten sukces młodego zawodnika otwiera mu drzwi do reprezentacyjnej kariery w kadrze seniorów. 
Ta kariera zapowiadała się wspaniale, a siatkarz dzięki swoim umiejętnościom i wizerunkowi stał się jednym z najbardziej charakterystycznych zawodników pokolenia 77/78. Nikt się jednak nie spodziewał, że to pasmo sukcesów przerwie największy wróg sportowców - kontuzja. Najpierw była jedna operacja, potem przyszły kolejne. Marcin Prus nigdy nie wrócił do czynnego uprawiania sportu. Z czasem docierało do niego, że na powrót po latach na siatkarskie parkiety nie ma już szans. Cały czas był jednak blisko siatkówki, pracując jako dziennikarz sportowy. Wszędzie, gdzie się pojawiał, spotykał się z ogromną sympatią fanów. I tak jest do dziś. W drugi piątek stycznia siatkarz oficjalnie zakończy sportową karierę. W Nowym Sączu spotka się z dawnymi kolegami z drużyn, w których grał, ale przede wszystkim z kibicami, którym chce podziękować za lata wsparcia.

A wszystko zaczęło się w Starogardzie Gdańskim, gdzie Marcin urodził się i zaczął grać w siatkówkę. Pod okiem swojego pierwszego trenera Leszka Rybaczewskiego w klubie SKS Polmos Starogard Gdański poznawał tajniki siatkarskiego rzemiosła. Po zakończeniu szkoły podstawowej rozpoczął swoją przygodę z SMS-em Rzeszów. Prosto z Podkarpacia trafił do kędzierzyńskiego Mostostalu. Tam spędził aż pięć lat, w czasie kiedy ekipa pod wodzą trenera Waldemara Wspaniałego odnosiła największe sukcesy w historii klubu nie tylko w Polsce (Mistrzostwo Polski - 1998, 2000, 2001, 2002; Wicemistrzostwo Polski - 1997,1999; Puchar Polski - 2000, 2001, 2002), ale i na arenie europejskiej (III miejsce w Pucharze Konfederacji - 2000).

 Jednym z siatkarzy, z którym Marcin grał w Kędzierzynie, jest Robert Szczerbaniuk. - Zagraliśmy razem mnóstwo spotkań i w klubie, i w reprezentacji. Razem osiągnęliśmy wiele. Marcin miał bardzo dobre warunki fizyczne - był skoczny i szybki, a do tego miał bardzo dobrą zagrywkę i atak. Praktycznie we wszystkich tych elementach spisywał się świetnie. Był takim rasowym środkowym i zabrakło mu jedynie zdrowia. Poza boiskiem to pomocny i uczynny człowiek. Mogę powiedzieć o nim tylko wszystko to, co najlepsze - mówił środkowy ZAKSY.

Więcej w serwisie - Reprezentacja.net »