Mali biją wielkich, czyli boks w 2009 roku

"Mali ludzie biją wielkich ludzi - to znak czasu i prawda ekranu w systemie płatnej telewizji" - tak dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Sport.pl Radosław Leniarski podsumowuje rok 2009 w boksie.
Mali ludzie, którzy bez kompleksów pchają się na szczyt, to Manny Pacquiao, David Haye i Tomasz Adamek. Ci trzej pięściarze przykuwali oczy kibiców na całym świecie.

"Filipińczyk zrobił wszystko, aby zostać pięściarzem roku 2008 i został nim. W kolejnych walkach, w coraz wyższym limicie wagowym, pobił fantastycznych Juana Manuela Marqueza, Davida Diaza i wreszcie na koniec Oscara de la Hoyę" - pisze Radosław Leniarski, który podkreśla, że przed Pacquiao jeszcze bardziej pracowity i prawdopodobnie obfitujący w sukcesy rok.

"Waga ciężka ma się nie najlepiej, ale wkroczył do niej z przytupem David Haye. Brytyjczyk ma wielką gębę i słabą szczękę. Pierwsze pomogło mu zdobyć majątek, drugie nie przeszkodziło w walce z Nikołajem Wałujewem o tytuł mistrza świata wersji WBA" - podkreśla Leniarski. Zdaniem dziennikarza "Gazety Wyborczej" Haye gdyby tylko mógł, nokautowałby rywali słowami, ale w ringu nie jest już tak mocny.

Wydarzeniem roku w Polsce była bez wątpienia walka Andrzeja Gołoty z Tomaszem Adamkiem. Wchodzący do wagi ciężkiej Adamek poniżył i znokautował starszego rodaka. "Gołota zmaltretowany poprzednimi walkami, bijący właściwie jedną ręką, sztywny jak robot, nie miał z Adamkiem żadnych szans".

Całe podsumowanie roku w poniedziałkowej Gazecie Sport.pl