Skra Bełchatów na deskach. Wyleci z Pucharu?

Mistrzostwie Polski zakładali przed sezonem trzy triumfy. Jeden właśnie wymyka im się z rąk. Jeśli w rewanżu Resovia pokona Skrę, turniej finałowy Pucharu Polski rozegrany zostanie bez bełchatowskiego hegemona
Kilka dni temu stało się jasne, że finał nie będzie gościł jednocześnie mistrzów albo wicemistrzów kraju. Skrę i Resovię los skojarzył już w ćwierćfinale. Faworytem byli bez wątpienia bełchatowianie, bo oni z Resovią jeszcze nigdy nie przegrali. Każda seria ma jednak swój koniec, a ta Skry zakończyła się w Rzeszowie. Gospodarze wygrali 3:0, będąc drużyną grająca przede wszystkim spokojniej i mądrzej. Skra natomiast zbyt często myliła się i oddawała punkty rywalom. - Zabrakło nam spokoju i konsekwencji w grze. Ćwierćfinał się jeszcze nie skończył - mówił po meczu Czech Jakub Novotny, który dołączył do zespołu przed sezonem, ale wciąż nie jest w pełni sił.

Atakujący Skry zagościł na stałe na boisku dopiero w trzecim secie, wcześniej goście grali na trzech przyjmujących. Nadmiar graczy na tej pozycji nie pomógł im jednak w dobrym odbieraniu zagrywki Resovii, z którą mieli spore problemy, a to skutkowało na inne elementy. Dopiero wejście Novotnego pozwoliło Skrze na prowadzenie gry w trzeciej partii. Na ich nieszczęście swój dzień miał zmiennik rzeszowian, Krzysztof Gierczyński, którego akcje odmieniły losy meczu. - Popełniliśmy za dużo błędów, jak mało kiedy. Lecz to efekt tego, że Resovia nas przycisnęła - stwierdził Daniel Pliński, środkowy Skry, która przegrała drugi mecz z rzędu w stosunku 0:3 (wcześniej w lidze z AZS Częstochowa).

W Bełchatowie jednak nikt nie dopuszcza do siebie myśli o odpadnięciu z Pucharu Polski. - Szansę oceniam na 60 na 40, ale nie wszystko stracone. Myślę, że dobrze przepracujemy ten krótki okres między meczami, w rewanżu zagramy dobrze i to my znajdziemy się w półfinale - zapowiada Pliński.

Na razie jednak bliżej wyjazdu do Bydgoszczy jest Resovia, która po 18 kolejnych porażkach ze Skrą mogła wreszcie wybuchnąć radością. - Przez sześć lat odkąd wróciliśmy do ekstraklasy nie mogliśmy pokonać Skry. Tym bardziej się cieszę, że wreszcie się udało - mówił Łukasz Perłowski, środkowy Asseco Resovii, który w zespole gra najdłużej i pamięta wszystkie porażki. - To jednak tylko pierwszy krok. Pojedziemy do Bełchatowa nie po jednego seta, ale po zwycięstwo - zapowiada.

Rewanżowy pojedynek odbędzie się 2 stycznia w Bełchatowie o godz. 14.45 (transmisja w Polsacie Sport i TV4). Awans do turnieju finałowego, który odbędzie się 23 i 24 stycznia w Bydgoszczy, uzyska drużyna, która wygra dwa spotkania. W przypadku remisu, o awansie zadecyduje lepszy stosunek setów, a gdy i ten będzie taki sam, lepszy stosunek małych punktów.

ASSECO RESOVIA - PGE SKRA BEŁCHATÓW 3:0 (25:21, 25:22, 25:23)

Resovia: Redwitz, Wika, Grzyb, Oivanen, Akhrem, Perłowski oraz Ignaczak (libero), Papke, Gierczyński.

Skra: Falasca, Bąkiewicz, Możdżonek, Antiga, Kurek, Pliński oraz Gacek (libero), Novotny, Dobrowolski, Wlazły.

DELECTA BYDGOSZCZ - PAMAPOL SIATKARZ WIELUŃ 1:3 (29:27, 20:25, 19:25, 23:25).

Poczuć adrenalinę meczową - Michał Winiarski »