Michał Winiarski: Poczuć adrenalinę meczową

Winiar powrót na boisko po kontuzji ma już za sobą - na początku grudnia zagrał na pozycji libero. Wszyscy jednak z niecierpliwością oczekują chwili, gdy Michał znów zagra jako przyjmujący. Ten dzień jest coraz bliżej. O swoim stanie zdrowia, atmosferze w Skrze i Świętach opowiada Michał Winiarski.
Reprezentacja.net: Na początku grudnia miałeś okazję wystąpić jako libero w meczu Ligi Mistrzów przeciwko hiszpańskiemu zespołowi. Rozegrałeś pierwsze pełne spotkanie po długiej przerwie. Jak to wyglądało z Twojej strony, bo chyba nie miałeś wielu okazji grywać jako libero?

Michał Winiarski: - Tak los sprawił, że akurat przez ten ostatni czas, kiedy borykałem się z kontuzją, libero to była jedyna pozycja, na której mogłem zagrać. Miałem okazję na niej zagrać tylko i wyłącznie dlatego, że mamy w zespole dużo kadrowiczów i trener zdecydował, by dać każdemu trochę odpoczynku i dostali parę dni wolnego. Ja w sumie ucieszyłem się, że chociaż przez chwilę mogłem poczuć tę adrenalinę meczową i oswoić się w ogóle z graniem. Myślę, że te dwa mecze, które zagrałem na libero, pomogą mi wejść w normalne granie, gdy będę w pełni zdrów. Cieszę się, że z moim zdrowiem jest coraz lepiej i że mogłem poczuć ten dreszczyk adrenaliny, który ostatni raz odczuwałem chyba pięć miesięcy temu.

Byłeś teraz we Włoszech. Jedenastego grudnia miało miejsce ostatnie spotkanie z lekarzami, którzy mieli przesądzić o Twojej przyszłości sportowej - czy już możesz zacząć grać na pełnych obciążeniach, czy jeszcze nie. Co wyniknęło z tej wizyty

- Lekarze byli bardzo zadowoleni. Powiedzieli, że mięsień i ręka jest już praktycznie zdrowa. Teraz jedyny ból, który mogę odczuwać, to brak elastyczności tego mięśnia. Nad tym będę pracował do Świąt. Po nich mogę już zacząć trenować na sto procent. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Powiedzieli mi, że w połowie stycznia powinienem zapomnieć już o operacji. To są bardzo pozytywne wieści i mam nadzieję, że tak naprawdę będzie.

Jak w tej chwili czujesz się w Skrze? Jak przyjmują Cię koledzy?

- Czuję się naprawdę super. Atmosfera jest dobra. Nie znamy się w sumie od dzisiaj. Obcokrajowcy są bardzo sympatyczni. Wszyscy wykazują chęć do pracy, a organizacja w klubie jest naprawdę dobra. Poza tym, że jest -15 stopni na zewnątrz, to w sumie nie czuję wielkiej różnicy. Mieszkam w Częstochowie, dojeżdżam do domu. Odczuwam większą stabilność i od strony pozasportowej też wszystko jest super. Poza tym powoli zaczynam odżywać sportowo, wracam do zdrowia.

Zbliżają się Święta. Po raz pierwszy od kilku lat będziesz w tym czasie w Polsce. Jak zamierzasz je spędzić?

- Będą to pierwsze Święta w naszym domu. Na pewno będą rodzinne. Mam nadzieję, że śnieg utrzyma się, bo wtedy można byłoby zrobić kulig lub pozjeżdżać na sankach. Na pewno Święta ze śniegiem byłyby bardzo fajne.

A czy zachowujesz te wszystkie polskie tradycje świąteczne, które pewnie trudno było realizować we Włoszech? Czy macie jakieś pomysły na to, żeby te Święta były inne niż poprzednie?

- Na pewno będą inne, ponieważ samo ubieranie choinki, ustrajanie domu, wieszanie lampek na zewnątrz sprawia, że możemy poczuć atmosferę świąteczną. Będziemy mieli dwa lub trzy dni wolnego w Święta, co we Włoszech jest niemożliwe, ponieważ tam już 25.grudnia wyjeżdżało się na mecz, a 26. się grało. I tak wyglądały te ostatnie trzy lata, które tam spędziłem. Teraz posmakuję wreszcie polskich Świąt i będą na pewno wszystkie tradycyjne potrawy.

Więcej w serwisie Reprezentacja.net- czytaj tutaj »