Euro 2012. Reprezentację Smudy przygotuje amerykański specjalista

Shad Forsythe, amerykański specjalista, który odpowiada za przygotowanie motoryczne wszystkich reprezentacji Niemiec, ma pomóc reprezentacji Polski przygotować się do Euro 2012. - Musimy sięgnąć po najwybitniejszych fachowców - mówi Franciszek Smuda
- Spotkaliśmy się w Warszawie - mówi "Gazecie" Smuda. - Pytałem o Forsythe'a znajomych trenerów, przede wszystkim niemieckich, wszyscy mówili o nim jak najlepiej. Nie chciałbym niczego przesądzać, ale półtora roku przed Euro 2012 ruszamy z kopyta. Przygotowania muszą iść pełną parą.

Przemysław Iwańczyk: Będzie pan współpracował z kadrą Franciszka Smudy?

Shad Forsythe: Długo z nim rozmawiałem. Trener Smuda tworzy zupełnie nową wizję polskiego futbolu, na razie to wszystko układa. Zorientowałem się, że dla niego nie ma znaczenia, czy trener od przygotowania motorycznego będzie z Niemiec czy z USA, czy za rozpracowywanie rywali odpowiedzialny będzie Brytyjczyk czy Polak. Jest bardzo otwarty, ma koncepcję i teraz szuka do niej ludzi.

Czy polskich piłkarzy da się przygotować na Euro tak, jak np. Rosjan na ostatnie mistrzostwa, kiedy w ćwierćfinale zabiegali Holendrów?

- Mam odpowiedzieć tak lub nie [śmiech]? Futbol to wielki otwarty świat, a nie mała wioska. Mówi pan Rosjanie? Gdyby przed tamtym turniejem zapytał pan rosyjskich trenerów, czy dadzą radę świetnie przygotować piłkarzy, powiedzieliby: "no pewnie". Może daliby radę, ale to nie oni pomagali Guusowi Hiddinkowi tylko Raymond Verheijen, znakomity fachowiec od przygotowania fizycznego. I efekty tego widzieliśmy. To moja odpowiedź.

Jest pan menedżerem słynnego ośrodka Athletes Performance. Jak pan się znalazł w Europie?

- W 2003 roku mój ośrodek współpracował z Los Angeles Galaxy. Jürgen Klinsmann był tam doradcą. Chyba mu się spodobało, jak pracujemy, bo zaraz po objęciu stanowiska selekcjonera kadry Niemiec ściągnął mnie do siebie.

Przed spotkaniem ze Smudą miał pan wykład dla niemal wszystkich trenerów polskiej ekstraklasy, później radzili się pana indywidualnie. O co pytali?

- Najczęstszy problem, to jak przełożyć stare metody przygotowań, w których wszystkich wrzuca się do jednego worka, na te nowoczesne, w których indywidualnie podchodzi się do piłkarza. Z kuluarowych rozmów wywnioskowałem, że wasi trenerzy zdają sobie sprawę, jak bardzo zmienił się piłkarski świat, ale nie wiedzą, co i jak zmieniać.

Co więc powinien zrobić trener, który 3 stycznia spotka się z drużyną po trzech tygodniach urlopu, a pierwszy mecz o punkty rozegra dopiero w ostatni weekend lutego?

-Tydzień, góra dwa, to wystarczający czas na odpoczynek. Pierwszą rzeczą po urlopie są badania - biomechaniczne, wydolnościowe, siłowe, szybkościowe, zwinnościowe. Trwają dwa dni, ale bez tego ani rusz, właściwie dopiero wtedy można kreślić plan przygotowań. Jednego trzeba będzie zagonić do siłowni, innego w ogóle tam nie wpuszczać, z trzecim pracować nad szybkością, a z kolejnym biegać w fazie tlenowej. Powtarzam: zindywidualizowany trening to klucz.

Zimą polski klimat nie jest łaskawy dla piłkarzy, drużyny uciekają do ciepłych krajów. Słusznie?

- Dla przygotowania motorycznego nie ma to znaczenia. Jedni wolą ustronne miejsca, inni czują potrzebę wypicia kawy wśród ludzi między treningami - to jest naczelne kryterium wyboru. Piłkarz musi czuć się komfortowo. Nie może zastanawiać się, czy jego łóżko jest wygodne, musi skupić się nad pracą: motoryczną, techniczną i taktyczną.

Kiedy trener Smuda pracował w Widzewie, już na początku zimowych przygotowań wyjeżdżał na halowe turnieje do Niemiec. To dobra droga?

- Pod warunkiem, że był to element programu przygotowań, który trener nakreślił po badaniach. Nie jest to może standard, ale jeśli nie zakłóca elementów, nad którymi szkoleniowiec chce pracować, a piłkarze nie potrzebują wzmacniać innych parametrów, nie widzę problemu.

Jest styczeń, zawodnicy są już zbadani, co dalej?

- Nie ma jednej recepty na optymalne przygotowania. Powtarzam: tylko zindywidualizowana praca, trening w grupach w zależności od parametrów pozwalają na postęp. Nie wiem, w jakim stanie są polscy piłkarze, czego potrzebują. Lekarz nie przepisze lekarstw, nie widząc wyników badań. Tak jak trener nie może powiedzieć: "A teraz wszyscy idziemy do siłowni".

Jeszcze niedawno widziałem ligowego trenera, który otwierał pożółkły zeszyt i powtarzał program przygotowań z 1983 roku...

- Podczas dwóch wizyt w Polsce u sporej grupy młodych trenerów widziałem zaangażowanie, pasję, głód wiedzy. Oni tego zeszytu nie otwierają, oni chcą się uczyć. Jeśli jest problem, to z materiałem, z jakim pracują, jak piłkarze się prowadzą, czy realizują plan, który dostali na urlop. Ale problemy są wszędzie. Na kursokonferencji przedstawiciel brytyjskiego stowarzyszenia menedżerów sportowych mówił wprost: "Kiedy Alex Ferguson przychodził do Manchesteru, wszyscy w drużynie pili".

Pracuje pan ze wszystkimi kadrami Niemiec, doradza Manchesterowi United, Evertonowi, Bayernowi. Który piłkarz jest wzorem przygotowania fizycznego.

- Musimy ich podzielić, bo bramkarze i gracze z pola mają zupełnie inną specyfikę. Wśród tych pierwszych motorycznym wzorem, niemal ideałem jest Manuel Neuer z Schalke. To będzie wielki bramkarz, zobaczy pan. W tzw. sportowym prowadzeniu się imponuje mi Jens Lehmann. Nic mu nie umknie, jest perfekcyjny. Z graczy z pola zachwyca mnie fantastycznie szybki obrońca Bayernu Philipp Lahm. Z napastników muszę powiedzieć o Lukasie Podolskim. Jest znakomicie przygotowany motorycznie, angażuje się w trening na więcej niż 100 proc. Odkryciem przyszłorocznego mundialu, mogę iść o zakład, będzie grający w Evertonie pomocnik z RPA Steven Pienaar. Szybki, silny, wspaniały piłkarz.

A Cristiano Ronaldo? Pracowaliście razem w Manchesterze.

- To najszybszy zawodnik na świecie, co więcej dodawać. Mam jednak wrażenie, że jego szybkość i siła są zbyt duże w porównaniu z podstawą piramidy, według której kształtuje się piłkarza. Brakuje mu przygotowania ogólnego, podstaw, bazy motorycznej. To trochę tak, jakby do karoserii zwykłego auta wstawić silnik Ferrari. Stąd biorą się jego kontuzje.

Oto wyniki badań zawodników Ekstraklasy. Polski piłkarz zapuszczony  »