Ekstraklasa. Czy Ruch stać na 15. mistrzostwo? Dlaczego nie!

Dzięki transferowi Andrzeja Niedzielana Ruch z kandydata do spadku stał się drużyną z czołówki. Jeżeli wiosną chce walczyć o podium, musi nie tylko zatrzymać gwiazdę, ale również pozyskać kolejnych piłkarzy jego klasy.
32 punkty na półmetku rozgrywek to znakomity wynik. Dość powiedzieć, że na końcu poprzedniego sezonu niebiescy mieli tylko dwa punkty więcej. I niektórzy przewidywali, że właśnie z takim dorobkiem skończą jesień. Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej niebieskiej spółki stwierdził, że Ruch zdobędzie dokładnie 32 punkty, a powiedział to po inauguracyjnej porażce z Wisłą!

- Dzięki temu mamy pewne utrzymanie i wiosną możemy ogrywać naszą młodzież - żartuje Smagorowicz, który jednak po cichu wierzy, że Ruch włączy się jeszcze do walki o mistrzostwo.

By tak się stało, działacze muszą przede wszystkim zatrzymać Niedzielana - Niechcianego w Krakowie, uwielbianego w Chorzowie. 30-letni napastnik trafił na Cichą za namową trenera Waldemara Fornalika, który współpracował już z Niedzielanem w Górniku Zabrze. To właśnie wtedy napastnik po raz pierwszy zadziwił ponadprzeciętną szybkością i skutecznością.

- Damy mu szansę powrotu do gry, a co za tym idzie, odbudowania formy i skuteczności - mówił po podpisaniu rocznej umowy Fornalik, a jego słowa okazały się prorocze.

Niedzielan strzelił jesienią siedem bramek. Ważniejsze jednak, że dodał kolegom z boiska wiary i pewności pozwalającej niebieskim zwyciężać seryjnie z drużynami, które jeszcze wiosną grały na nosie piłkarzom ze Śląska.

Zyskał Ruch, ale zyskał i Niedzielan. Po kilku miesiącach spędzonych w Chorzowie znowu może przebierać w ofertach. Jego umowa obowiązuje do końca sezonu, ale pewne jest, że działacze nie będą mu uprzykrzać życia, gdyby znów zechciał spróbować szczęścia za granicą.

Piłkarz napisał ostatnio w swoim blogu, że "z każdym dniem dostaje coraz więcej propozycji, z przeróżnych klubów i z przeróżnych kierunków". Zdradził też, że ma w kontrakcie zapis gwarantujący niebieskim, że zyskają na ewentualnym transferze dwa razy więcej, niż on zarobi w Chorzowie. Ruch na razie proponuje Niedzielanowi przedłużenie kontraktu.

To przy Niedzielanie dojrzewał jak na drożdżach 19-letni Artur Sobiech. Młokos z Rudy Śląskiej również strzelił siedem goli. To także dla niego na Cichą zaczęli przyjeżdżać piłkarscy skauci z całej Europy - PSV Eindhoven, West Albion Bromwich, Chievo Verona.

Zatrzymanie w Chorzowie utalentowanej młodzieży to kolejny warunek, który musi spełnić Ruch. Oprócz Sobiecha gorącym towarem jest bowiem Maciej Sadlok, 20-letni stoper mający już za sobą debiut w reprezentacji Polski.

Sobiech i Sadlok nie mają w kontraktach zapisu o kwocie odstępnego, co zdaniem działaczy skutecznie ochroni Ruch przed zakusami bogatszych klubów.

Gorzej, że taki zapis mają Tomasz Brzyski (jeden z najlepszych lewych obrońców na polskich boiskach), Krzysztof Pilarz czy Rafał Grodzicki.

Tak naprawdę Ruch nie może sobie pozwolić na stratę żadnego piłkarza z podstawowej jedenastki. Więcej, musi się solidnie wzmocnić. Duszan Radolsky, były szkoleniowiec niebieskich, pytany, co musi zrobić Ruch, by należeć do ścisłej czołówki, odpowiada: "Kupić jeszcze jednego Niedzielana, a najlepiej dwóch".

By się udało, niezbędne są pieniądze. Piłkarze Ruchu wygrywali mecz za meczem, ale premie dostawali za zwycięstwa odniesione wiosną. Kolejnym problemem są długi, które przed laty narobiło stowarzyszenie (dziś drużyną zarządza spółka). ZUS właśnie przypomniał sobie o niezapłaconych składkach i chce od Ruchu ponad 3 mln zł. Działacze zapewniają, że prawo jest po ich stronie i szykują odwołanie.

Mimo problemów są realne szanse, że niebiescy w końcu zbudują budżet na miarę 14-krotnego mistrza Polski. Spółka jest w trakcie nowej emisji akcji. Optymistyczny scenariusz zakłada, że Ruch zarobi na tej operacji nawet 10 mln zł. Dobre wyniki zachęcają też sponsorów. Ruch już współpracuje z bogatym koncernem energetycznym Tauron.

Na co stać Ciebie? Wygraj Ligę! »