Ekstraklasa: Legia dwóch prędkości

Gdyby w Ekstraklasie grało tylko osiem najlepszych drużyn, Legia byłaby liderem z bezpieczną przewagą nad Wisłą. Nie jest, bo z zespołami z dołu tabeli zdobywa dwa razy mniej punktów niż z czołówką.
16. kolejka Ekstraklasy w pigułce »

W meczach z drużynami z górnej połowy tabeli Legia nie pokonała tylko Śląska, bezbramkowo remisując we Wrocławiu. Nie straciła w nich nawet gola. Jan Mucha kapitulował tylko w pięciu z 16 meczów i z siedmioma puszczonymi golami jest pod tym względem najlepszym bramkarzem ligi. W trzecim sezonie z rzędu!

Syndrom Legii: z dobrymi wygrywa, ze słabymi traci punkty
Jednak na Łazienkowskiej się nie cieszą, bo z drugą ósemką Legia gra bardzo słabo. - Drużyny z dołu tabeli dobrze organizują się w defensywie. Czasami kończy się to remisem, a nawet porażką - tłumaczył się w piątek ze straty punktów w Lubinie trener Urban. Musiał to robić po raz kolejny, bo w tym sezonie wpadka ze słabszymi to reguła. Legia straciła już z nimi 14 pkt. Co najmniej połowę w meczach, w których przeważała, ale nie potrafiła strzelić gola (0:0 z Cracovią, 0:1 z Odrą i 0:0 w z Zagłębiem).

- Aby grać atakiem pozycyjnym, należy mieć odpowiednich wykonawców. Muszą być dobrzy technicznie i skutecznie uderzać z dystansu. Takich wielu nie mamy - mówił w piątek trener Legii. Strzały zza pola karnego kibice Legii oglądają bardzo rzadko. Z Zagłębiem strzelał Grzelak (niecelnie) i Giza (słabo). Uderzał też nastoletni Ariel Borysiuk, który próbuje tego co mecz, ale trafił prosto w bramkarza. Maciej Iwański w Zagłębiu Lubin słynął z uderzeń z daleka. W Legii po raz pierwszy z rzutu wolnego w lidze trafił tydzień temu w Bełchatowie. Na uderzenia w czasie gry prawie się nie decyduje, gdy próbował w meczu z Polonią, kopał w trybuny.

- Wiele punktów kosztuje nas brak Chinyamy, który w każdym meczu miał sytuacje - wylicza problemy trener. Napastnik z Zimbabwe z powodu problemów z kolanem zdążył w tym sezonie zagrać pięć niepełnych meczów i zdobył dwa gole. Po to jednak przed sezonem sprowadzono Marcina Mięciela, aby w ataku drużyny, która gra zwykle jednym napastnikiem, była konkurencja. On jednak na początku sezonu był nieskuteczny, potem złapał kontuzję, jak zresztą wszyscy pozostali napastnicy w tym sezonie. W meczu z GKS w ataku z konieczności musiał zagrać ofensywny pomocnik Sebastian Szałachowski. Pierwszą potrzebą w zimowym okienku transferowym wskazywaną przez trenera jest nowy napastnik, choć w składzie ma ich czterech.

Problemem Legii, którego trener nie zauważa, jest fatalne przygotowanie fizyczne. W Bełchatowie gracze Urbana zabiegali gospodarzy, którzy pod koniec nie mieli już siły, ale legioniści biegają wciąż jednym tempem. W pierwszej połowie przegrywali prawie każdy pojedynek z rywalami, a Jakub Rzeźniczak nie był w stanie dogonić nikogo. Przygotowani kondycyjnie przez Ryszarda Szula, specjalizującego się w lekkoatletyce, są w stanie biegać przez 150 minut, ale mało który potrafi na kilku metrach przyspieszyć. W piątek Maciej Rybus nie zrobił żadnego dryblingu, Miroslav Radović padał na murawę, gdy odbijał się od pleców piłkarza, którego chciał minąć. Legia próbuje zdobywać przewagę niezliczonymi podaniami, ale bez umiejętności minięcia rywala na nic się nie zdadzą, jeśli ten broni całą drużyną.

2,7 - tyle średnio punktów w meczu Legia zdobywa z drużynami z górnej połowy tabeli:

Polonia B 1:0

Śląsk0:0
Lechia2:0
Lech2:0
Ruch2:0
Wisła1:0
GKS1:0
1,4 - tyle z tymi z dolnej

Zagłębie4:0
Arka1:0
Cracovia0:0
Odra0:1
Jagiellonia0:2
Piast1:1
Korona5:2
Polonia W.1:1
Zagłębie0:0
Polski piłkarz może mieć końskie zdrowie - uważa Paul Robbins »